
Słynna biathlonistka Daria Domraczewa skrytykowała na Instagramie przemoc milicji wobec protestujących. Wpis został odebrany jako symboliczne stanięcie po stronie opozycjonistów. Sportsmenka od wielu lat uchodziła za ulubienicę Aleksandra Łukaszenki i nie spodziewano się po niej takiej deklaracji.
REKLAMA
"Pytam: od kogo to zależy, kto wydaje rozkazy przywódcom oddziałów OMON. STOP PRZEMOCY. Nie można pozwolić, aby ten horror na ulicach trwał. Każdy konflikt można rozwiązać pokojowo. Każdy. Proszę" – zaapelowała w swoim wpisie na Instagramie sportsmenka.
To wywołało spore poruszenie, bo od wielu lat uchodziła za ulubienicę Łukaszenki. Jej krytyka wobec działań władzy – nawet jeśli nie jest skierowana bezpośrednio do prezydenta – może zaskakiwać.
Biathlonistka zawsze wypowiadała się o białoruskim przywódcy pochlebnie, pojawiała się na organizowanych przez niego uroczystościach i przekazywała mu kopie swoich trofeów. Łukaszenka z kolei dawał jej przyzwolenie na cieszenie się statusem celebrytki, pozwalając m.in. na podpisanie przez nią umowy z moskiewskim dealerem Porsche.
Sportsmenka czuła się na Białorusi na tyle dobrze, że gdy w 2016 roku wzięła ślub z norweskim biathlonistą Ole Einarem Bjoerdalenem, para zamieszkała w Mińsku.
Daria Domraczewa to czterokrotna mistrzyni olimpijska, dwukrotna mistrzyni świata oraz zdobywczyni Kryształowej Kuli za zwycięstwo w biathlonowym Pucharze Świata. Chociaż po sezonie 2017/18 zakończyła karierę, na Białorusi ma status gwiazdy.
