
56-letni Bogusław Seredyński kilka lat temu był rozpracowywany przez słynnego "agenta Tomka" i w 2009 roku CBA zatrzymało go za korupcję. Dziś jest jednak oczyszczony z zarzutów i domaga się odszkodowania w wysokości dwóch milionów złotych.
Zwrot nastąpił w 2011 r. Prokuratura umorzyła przeciwko nim śledztwo. Oczyszczając ich z zarzutów, stwierdziła, że Marczuk jako prawniczka mogła legalnie doradzać przy prywatyzacji (zgłosiła to w Ministerstwie Skarbu). A zadaniem Seredyńskiego było m.in. znalezienie atrakcyjnego inwestora. Według prokuratury natomiast "Tomek" i "Staszek" mogli złamać prawo. Toczy się w tej sprawie śledztwo, w której były prezes ma status pokrzywdzonego. CZYTAJ WIĘCEJ
Seredyński kiedyś był dyrektorem. Dziś, przez tamtą sprawę, nie może znaleźć pracy i sprząta w barze. "Mam żal do państwa, że dopuściło do tej sytuacji" – mówi "Gazecie Wyborczej". Właśnie dlatego domaga się aż 1,5 mln zł zadośćuczynienia i ponad 500 tys. zł. odszkodowania za straty moralne i materialne.
Czytaj: Adwokat Sawickiej: Agent Tomek zrujnował emocjonalnie moją klientkę
Czy w jego ślady pójdzie Weronika Marczuk? Po zatrzymaniu straciła program w telewizji i pracę w kancelarii. Do branży wróciła dopiero niedawno. "Gazecie" mówi: - Przygotowuję pozew. Ta sprawa była najstraszniejszym doświadczeniem, jakie przeszłam. Straciłam wszystko, gdyby nie przyjaciele, trudno byłoby mi wrócić do życia. CZYTAJ WIĘCEJ
Źródło: "Gazeta Wyborcza"

