
Polska Prokuratura Krajowa domaga się tymczasowego aresztu dla trzech kontrolerów, którzy w 2010 roku pełnili służbę na lotnisku w Smoleńsku. Wniosek skomentował były rosyjski prezydent i premier Dmitrij Miedwiediew. Jak stwierdził, w Polsce panuje "rosofobska histeria", a polsko-rosyjskie stosunki są "w stanie okropnym".
REKLAMA
Czytaj dalej: Rosja reaguje na wniosek polskiej prokuratury. Domagała się aresztu dla kontrolerów ze Smoleńska
"Po raz kolejny obserwujemy agresywną rusofobską histerię w Polsce. Jej przejawem jest absurdalny wniosek prokuratury tego państwa do sądu o areszt trzech kontrolerów ruchu pracujących w 2010 roku na lotnisku w Smoleńsku w dniu katastrofy polskiego samolotu rządowego Tu-154" – napisał na Facebooku Dmitrij Miedwiediew, wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji, były prezydent i premier.
Polityk stwierdził, że "takie działania nie mogą wywołać nic oprócz żalu i oburzenia". "Przyczyna katastrofy została ustalona. Poziom współdziałania władz Rosji i Polski (w tym Prezydentów i Rządów obu państw) w danej sprawie był bezprecedensowy" – podkreślił.
Miedwiediew, który w 2010 był prezydentem Federacji Rosyjskiej, wyznał również, że "dobrze pamięta ten okres". "Obywatele naszego kraju głęboko współczuli tragedii Polski. (...) Niestety – nie z woli Rosji – znów okazało się, że historia ma krótką pamięć – napisał.
I dodał wprost: "Stosunki rosyjsko-polskie z winy polskich władz są teraz w stanie okropnym, przy tym establishment polski dokłada maksymalnych wysiłków, by zepchnąć te stosunki na samo dno".
Były prezydent podkreślił stanowczo, że "żadne aresztowanie i wydanie obywateli rosyjskich są niemożliwe". "Polskie władze powinny zaprzestać z wieloletnimi natrętnymi spekulacjami na temat katastrofy. Tym bardziej że cele tych spekulacji są amoralne – po raz kolejny konsolidować twój elektorat na podstawie prymitywnej rusofobii" – zakończył swoje oświadczenie.
Wniosek o areszt dla kontrolerów ze Smoleńska
W środę zespół śledczy nr 1 w Prokuraturze Krajowej wystąpił do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotów z wnioskiem o tymczasowy areszt trzech kontrolerów, którzy w 2010 roku pełnili służbę na lotnisku w Smoleńsku. – – Zarzuty, które postawiono kontrolerom dotyczą umyślnego spowodowania katastrofy w ruchu powietrznym, skutkującego śmiercią wielu osób – poinformowała rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik.Wcześniej prokuratura wydała postanowienia o zmianie zarzutów stawianych rosyjskim kontrolerom – z nieumyślnego spowodowania katastrofy i sprowadzenia jej niebezpieczeństwa – na działanie umyślne. Prokuratorzy uważają bowiem, że podejrzani, zezwalając na zniżanie się samolotu i próbne podejście do lądowania pod Smoleńskiem, przewidywali, że może dojść do katastrofy i się na nią zgodzili.
– Odnosimy się negatywnie do zarzutów Polski dotyczących katastrofy samolotu 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem, w której zginął prezydent Lech Kaczyński – skomentował wniosek rzecznik prezydenta Rosji Władimira Putina Dmitrij Pieskow.
