Marketingowcy francuskiego portalu randkowego "Adopt Un Mec" otworzyli w Paryżu przenośny "butik z mężczyznami".
Marketingowcy francuskiego portalu randkowego "Adopt Un Mec" otworzyli w Paryżu przenośny "butik z mężczyznami". Freddycat1 / Flickr.com

Przystojni panowie, zastygli w pozie lalki Ken, prezentują swoje wdzięki zamknięci w przezroczystych pudełkach. Dookoła tłumek kobiet szukających "najlepszego modelu". Tak promuje się francuski portal randkowy dla pań.

REKLAMA
Marketingowcy francuskiego portalu randkowego "Adopt Un Mec", czyli "Adpotuj mężczyznę", rozstawili w Paryżu przenośny "butik z mężczyznami", w którym kobiety mogą oglądać i wybierać spośród prezentowanych tam panów. Jest to tylko zabawa, mająca na celu promocję strony, ale pomysł wzbudza sporą ciekawość. Media donoszą, że sklep przyciąga tłumy kobiet pragnących choć na chwilę odwrócić tradycyjne role, w których to mężczyzna był stroną dominującą. Modele prezentujący się w pudełkach–gablotach niczym towary na półce nie szukają w rzeczywistości partnerek, ale promuję główną ideę funkcjonowania portalu – "to kobieta rządzi".
Według Odditycentral.com filozofia przyświecająca twórcom portalu "Adopt Un Mec" opiera się na prostej zasadzie. Zamiast tradycyjnej strony randkowej, gdzie mężczyźni "bombardują kobiety ogromną ilością niechcianych awansów", chciano stworzyć portal, gdzie to użytkowniczki są w uprzywilejowanej pozycji. W serwisie mogą rejestrować się wszyscy, ale tylko panie mają możliwość wysyłania wiadomości do wybranych kandydatów. Interfejs użytkownika jest też wyposażony w funkcję "dodaj mężczyznę do koszyka".
Oddiditycentral.com

Kobiety na portalu mają pełną władzę nad komunikacją i w pełni mogą skupić się na wyborze mężczyzn, którzy się im podobają. CZYTAJ WIĘCEJ


"Wszystko na sprzedaż"
Czy można więc uznać, że oto dokonuje się "zemsta" feministek, które od lat walczą z uprzedmiotowieniem kobiet? Czy "kupno" mężczyzn, choćby tylko w formie żartu, ma w sobie wywrotowy potencjał? – Wręcz przeciwnie, to zupełna klęska ideału, jaki przyświecał od lat feministkom – twierdzi prof. Ireneusz Krzemiński. Tłumaczy, że mamy w tym przypadku do czynienia z takim samym seksualnym uprzedmiotowieniem człowieka, jak wtedy, gdy to kobiety są towarem. – Widać tu grę, zabawę w zamianę ról, ale i próbę zarobienia na chwytliwych hasłach, o których dużo się teraz dyskutuje.
Prof. Mirosława Marody twierdzi, że cała sprawa nie jest warta uwagi. – To żadna sensacja, jeden z wielu przypadków działań firm i ludzi, którzy starają się po prostu przyciągnąć uwagę i na tym zarobić – mówi krótko. Twierdzi, że to zagrywka stara jak świat – kiedyś ludzi przyciągały ludowe festyny i objazdowy cyrk, a teraz obwoźny "sklep z mężczyznami". – Kobiety traktujące mężczyzn przedmiotowo nie szokują co najmniej od czasu, kiedy wszyscy usłyszeliśmy o "Chippendalesach" – mówi w rozmowie ze mną.
Gdy pytam, czy gdyby jakiś portal randkowy chciał “sprzedawać kobiety”, nie wybuchłaby wielka awantura, od razu podaje przykład kontrowersyjnej wystawy "Śpiące Królewny" w Kijowie. Ukraiński artysta Taras Połatajko wybrał sześć kobiet, które w ramach performansu śpią w tamtejszym Muzeum Narodowym. Jak informuje polskieradio.pl, "podejść do nich i pocałować w usta może każdy mężczyzna, która w dowodzie osobistym nie ma wpisu o zawarciu związku małżeńskiego. Przedtem jednak zobowiązuje się na piśmie, że jeżeli 'królewna' pod wpływem jego pocałunku obudzi się, to weźmie z nią ślub."
"Seks sprzedaje"
Jak twierdzi nasz bloger, Jacek Gadzinowski, specjalista marketingu i komunikacji, cały pomysł nie jest bardzo nowatorski nawet w czysto marketingowym ujęciu. – Już w latach sześćdziesiątych w sklepach odzieżowych zamiast manekinów stali żywi modele, oczywiście nie do końca ubrani – mówi bloger. Podkreśla, że sam pomysł jest ciekawy, ale ostatecznie gra na dość oczywistej zabawie konwencją i przekraczaniu granic. Mamy tu do czynienia z przełamaniem bariery między światem wirtualnym a realnym, bo panowie z serwisu randkowego "przenoszą" się do "realu". Z drugiej strony jest też przekraczanie tradycyjnego podziału ról, według którego to mężczyzna jest stroną dominującą. – No i oczywiście mamy też podtekst seksualny, obecny w tak wielu działaniach marketingowych. Działanie "Adopt Un Mec" to przykład wykorzystania dobrze znanej zasady, że "seks sprzedaje".