Czy koronawirus doprowadzi do zamknięcia szkół w Polsce? Nieoficjalnie: rząd ma plan.
Czy koronawirus doprowadzi do zamknięcia szkół w Polsce? Nieoficjalnie: rząd ma plan. Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta

Rząd miał zmienić zdanie odnośnie wpływu epidemii koronawirusa na działanie szkół – ustaliło nieoficjalnie RMF FM. Obóz władzy ma już podobno plan działania, w myśl którego młodzież i starsze dzieci mają trafić do domów na zdalne nauczanie.

REKLAMA
Jak ustalili nieoficjalnie reporterzy RMF FM rząd planuje wprowadzić zdalne nauczanie w szkołach w taki sposób, żeby nie obciążać zanadto rodziców dzieci. Dlatego jeśli zostanie on wprowadzony w życie, w pierwszej kolejności do szkół nie pójdą uczniowie liceum oraz starsze roczniki podstawówek.
Zdalne nauczanie ma objąć także studentów. Wyjęci z tego planu będą natomiast uczniowie pierwszych klas oraz dzieci uczęszczające do przedszkoli oraz żłobków. Prawdopodobnie w sobotę zespół zarządzania kryzysowego ma podjąć ostateczną decyzję w tej sprawie, a premier ma ją przedstawić na konferencji prasowej.

Wicerzecznik zaprzecza

Nie wiadomo, czy i kiedy wspomniane zmiany wejdą w życie. Jedno jest jednak pewne, że jeśli się tak stanie, to w całym kraju, a nie w poszczególnych regionach Polski. Byłby to jednak zwrot o 180 stopni, ponieważ jeszcze w czwartek Ministerstwo Edukacji odpierało zarzuty dotyczące pogorszenia stanu epidemicznego w kraju z powodu otwarcia szkół. Zdaniem MEN nowe zakażenia są spowodowane tym faktem "jedynie" w 2 proc.
Zaprzeczać doniesieniom RMF mają także piątkowe słowa wicerzecznika Prawa i Sprawiedliwości Radosława Fogla, który z jednej strony zaprzeczył, że rząd ma w planach zamknięcie szkół, ale nie wykluczył, że może się tym zająć w przyszłości.
– Możliwość zamknięcia szkół nie jest w tej chwili rozpatrywana. Sytuacja jest taka, że my w ciągu najbliższych tygodni będziemy decydować naszymi działaniami, czy zahamujemy wzrost, czy będziemy mieli naprawdę spory problem. Naprawdę trudno coś prorokować. Dzisiaj może coś nie być na tapecie, za cztery dni okaże się, że trzeba to rozważyć – mówił wicerzecznik PiS.
Przypomnijmy, że od soboty w całym kraju będą obowiązywały obostrzenia pandemiczne, które obecnie są nałożone na mieszkańców żółtych stref epidemicznych. Oznacza to więc, że cały kraj, z wyjątkiem czerwonych stref, znalazł się w żółtej strefie.
źródło: RMF FM