Franak Viačorka: Milicja na Białorusi strzela kulami gumowymi polskiej produkcji.
Franak Viačorka: Milicja na Białorusi strzela kulami gumowymi polskiej produkcji. Fot. Twitter.com / Franak Viačorka

"W jaki sposób ta broń trafiła na Białoruś pomimo embarga na broń?" – pyta polskie władze Franak Viačorka, białoruski opozycjonista, dziennikarz Radia Wolna Europa. W niedzielę podczas brutalnego tłumienia protestów opozycji białoruskie służby użyły - jak podaje opozycjonista - kul gumowych polskiej produkcji.

REKLAMA
To już ponad dwa miesiące, jak Białorusini nie ustają w protestach, mimo trwających represji ze strony władzy. Właściwie cały naród jest przekonany, że sierpniowe wybory prezydenckie zostały sfałszowane i Alaksandr Łukaszenka nielegalnie ponownie został głową państwa.
Ostatnie tygodnie pokazują, że reżim na Białorusi trzyma się przede wszystkim dzięki temu, że wobec społeczeństwa stosowany jest terror, a przeciwnicy dyktatury trafiają za kraty, są bici lub zmusza się ich do wyjazdu z ojczyzny. Po raz kolejny okazuje się, że w zastraszaniu społeczeństwa białoruskim służbom pomaga... m.in. amunicja z Polski.
"Wczoraj wieczorem policja ponownie strzelała do ludzi gumowymi kulami wyprodukowanymi w Polsce. W jaki sposób ta broń trafiła na Białoruś pomimo obowiązującego embarga?" – pyta w poniedziałek polskie władze Franak Viačorka, prezentując zdjęcia amunicji.
To nie pierwszy raz, gdy mówi się, że białoruskie służby strzelają polskimi kulami do demonstrantów. W sierpniu podobne zdjęcia z Mińska prezentował dziennikarz "Krytyki Politycznej" Sławomir Sierakowski. Wówczas funkcjonariusze OMON strzelali do ludzi tą amunicją długimi seriami. Później na ulicach pozostały łuski z napisami "Made in Poland".
Sierakowski pytał wówczas, "jak to jest możliwe, że dyktator rządzący krajem brutalnie od 26 lat, że reżim, na który nakładamy sankcje, strzela do własnego społeczeństwa amunicją pochodzącą z Polski". Z oznaczeń na łuskach można było wywnioskować, że znalezione w sierpniu naboje były wyprodukowane w Fabryce Amunicji Myśliwskiej w Pionkach. Są to naboje ostrzegawcze, ślepe, a ich zadaniem jest wyłącznie wytworzenie huku.
Ministerstwo rozwoju zapewniło wówczas, że "wszystkie obowiązujące sankcje dot. eksportu towarów na Białoruś są przestrzegane". "Polski rząd nie udzielił zgody na eksport amunicji" – podkreślono w komunikacie.
Embargo na broń dla Białorusi obowiązuje od 2011 r., w tym roku zostało przedłużone. Nie wiadomo, kiedy znalezione w Mińsku naboje z Polski zostały wyprodukowane.