Andrzej Duda wdał się w dyskusję na Twitterze. Broni swoich słów o pandemii.
Andrzej Duda wdał się w dyskusję na Twitterze. Broni swoich słów o pandemii. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Andrzej Duda wdał się w sprzeczkę z dziennikarzem Jackiem Nizinkiewiczem. Poszło o wypowiedzi, dotyczące epidemii koronawirusa w Polsce. Jeszcze niedawno prezydent uspokajał, że mamy wszystko pod kontrolą.

REKLAMA
Zaczęło się od krótkiego komentarza Jacka Nizinkiewicza. Dziennikarz "Rzeczpospolitej" odniósł się do wypowiedzi wiceministra sprawiedliwości Michała Wójcika, który stwierdził, że nad pandemią nie da się w pełni zapanować, a rząd o tym wiedział. "Ciekawe, bo jeszcze w kampanii prezydenckiej PAD, PMM i minister Szumowski mówili coś dosłownie przeciwnego" – zauważył.
Do tego wpisu odniósł się bezpośrednio Andrzej Duda. "Tak? A to ciekawe. Proszę zatem o uczciwy cytat. O ile pamiętam zawsze mówiłem, że sytuacja jest pod kontrolą bo dla nikogo potrzebującego nie brakuje łóżka w szpitalu ani respiratora. Lekarze nie muszą dokonywać 'selekcji' ze względu na stan zdrowia i wiek, jak było we Włoszech" – napisał.
W odpowiedzi dziennikarz przypomniał wypowiedzi polityków PiS oraz prezydenta o tym, że sytuacja jest pod kontrolą. I zaprosił głowę państwa na wywiad, żeby "porównać stanowiska". Duda jeszcze zaostrzył jednak swoje zdanie i zarzucił Nizinkiewiczowi manipulację.
"Moje ówczesne wypowiedzi w kampanii były adekwatne do tamtej sytuacji. A Pan manipuluje odnosząc je do obecnej. To nie jest dziennikarstwo, to podłość. Tu o poważne sprawy chodzi" – dodał prezydent.
W kolejnym wpisie polityk odniósł się do komentarza innego użytkownika. Zauważył, że jego wypowiedź, o możliwym "wypłaszczeniu" statystyki zakażeń w połowie października nie padła w czasie kampanii wyborczej.
"We wrześniu tamtą ocenę i przewidywanie przekazał mi bezpośrednio GIS. Jestem w stałym kontakcie z prof. J. Pinkasem, sytuacja niestety zmieniła się na gorsze. Choć proszę też pamiętać, że do połowy października jeszcze dwa dni" – zauważył prezydent.
Przypomnijmy, pod koniec września Duda przekonywał, że pandemia nie jest w odwrocie, ale za to sytuacja w Polsce związana z covid-19 jest pod kontrolą.
– Nie brakuje ani łóżek w szpitalach, ani respiratorów, jest odpowiedni zapas na to przygotowany – powiedział prezydent podczas briefingu prasowego w czasie swojej wizyty w Watykanie. Wtedy w Polsce już obserwowaliśmy gwałtowny wzrost liczby zakażeń SARS-CoV-2.
Niestety, zapewnienia prezydenta mają się nijak do relacji lekarzy. W wielu miejscach w Polsce nie ma już wolnych łóżek dla pacjentów z koronawirusem.
Prof. Krzysztof Simon, wojewódzki konsultant ds. chorób zakaźnych i ordynator oddziału zakaźnego szpitala we Wrocławiu, ocenił niedawno oficjalne liczby związane z SARS-CoV-2.
Na ich tle pokazał kondycję służby zdrowia. A ta, na przykładzie jego własnego szpitala, jest bardzo zła. – My się już dusimy z nadmiaru pacjentów, braku respiratorów i braku lekarzy – ostrzegał.