
Roman Giertych po kilku dniach pobytu w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim wrócił do domu. Przy tej okazji były wicepremier podziękował za słowa wsparcia i zapowiedział powrót do pracy.
REKLAMA
Nowy wpis Romana Giertycha pojawił się we wtorek po południu na Twitterze. Adwokat przekazał, że choć dostał od lekarzy miesiąc zwolnienia, to ma nadzieję wrócić do pracy już 16 listopada.
"Kochani. Wróciłem do domu. Jeszcze raz wszystkim dziękuje za dobre słowa i wsparcie. Za kilka dni opowiem publicznie o całej sprawie. Lekarze dali mi miesięczne zwolnienie, ale mam nadzieję wrócić do pracy 16.11 na posiedzenie aresztowe w Spr. mojego klienta" – napisał Roman Giertych.
Tymczasem jak pokazują dziennikarze czy Barbara Giertych, samochód TVP stoi dzień i noc przed posiadłością Giertychów w Józefowie. Zdjęcie auta telewizji publicznej wrzucił dziennikarz Wirtualnej Polski Marek Kacprzak, a wcześniej zrobiła to samo żona mecenasa.
Czytaj także: To pokazuje, w jakim stanie był Giertych w czasie przesłuchania. "Wyborcza" ujawniła protokół
Wbrew twierdzeniom prokuratury i polityków PiS, stan zdrowia Romana Giertycha nie pozwalał na przeprowadzenie przesłuchania i przedstawienie mu zarzutów.
Z prokuratorskiego protokołu, do którego dotarła "Gazeta Wyborcza" wynika, iż Giertych był nieprzytomny i nie było z nim kontaktu. W protokole w rubryce "podejrzany podał następujące dane osobowe" prokurator Anna Kijak-Głęboczyk odnotowała: "podejrzany nie podał żadnych danych osobowych z uwagi na jakikolwiek brak kontaktu".
