
Ziemia coraz bardziej osuwa się spod nóg Jarosława Gowina. Minister sprawiedliwości swoją twardą postawą i tym, że "ma w nosie literę prawa" zaznacza, iż wojuje by bronić Polaków. Zarzuca się mu jednak, że tak naprawdę próbuje ratować samego siebie.
Mam w nosie literę przepisów prawa. Ważny jest ich duch. Żadna sitwa, w skład której wchodzi część środowisk prawniczych, nie przestraszy mnie i zaknebluje. CZYTAJ WIĘCEJ
Minister idzie na wojnę nie w obronie Polaków, ale w obronie własnej. Kontratakuje, usiłując przekuć porażkę w sukces. I w imię własnego interesu podważa autorytet wymiaru sprawiedliwości. CZYTAJ WIĘCEJ
Ewa Siedlecka dodaje, że ze względu na medialny szum wokół domagania się akt szefa Amber Gold szukano na siłę zapisu prawnego, który to działanie usprawiedliwi. Odpowiedni przepis znaleziono. Rzeczywiście mówił on, że minister jako prokurator generalny może żądać takich dokumentów. Sęk w tym, że na mocy zeszłorocznej ustawy minister sprawiedliwości nie jest już jednocześnie prokuratorem generalnym.
To brzmi jak groźba. Tym poważniejsza, że ma władzę nad sądami i pokazał, że potrafi ją poszerzać, odpowiednio interpretując przepisy. CZYTAJ WIĘCEJ
Historia Jarosława Gowina zdaniem Ewy Siedleckiej nie jest pierwszym dowodem na to, że konstytucyjna niezawisłość sądów jest zagrożona. Wystarczy przypomnieć sobie niedawną prowokację Pawła Mitera.

