Gowin: "Przepraszam, ale podtrzymuję sens słów o duchu prawa". Prawnicy podzieleni: "to prawda", "tak nie wypada"

Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin ma prawo w nosie
Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin ma prawo w nosie Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta
Jarosław Gowin ma w nosie polskie prawo. Uważa, że ważniejszy jest jego duch, niż litera. I właśnie za swoje słowa przeprosił w rozmowie z "Faktami" TVN. Ale niesmak pozostaje. Tylko czy minister nie miał racji, mówiąc o sitwach i duchu prawa, zamiast jego litery?


Minister, w opinii wielu ekspertów, złamał prawo, żądając dokumentów z sądu. Gowin tłumaczył to faktem, że on postępuje zgodnie z "duchem prawa", a nie z jego literą. Bo litera nie jest tak ważna, jak sama idea. Gowin stwierdził też, że w związku z tym nie zastraszy go żadna sitwa, oskarżająca go o łamanie prawa, bo on tę sitwę chce rozpędzić – i stąd ataki na niego.

Na konferencji prasowej minister tak tłumaczył swoje słowa:
Jarosław Gowin
Minister Sprawiedliwości

Miałem prawo zażądać dostępu do akt sprawy Amber Gold na podstawie ustawy o sądach powszechnych. (...) Gdyby pozbawić ministra dostępu do akt, nie mógłbym sprawować nadzoru nad działalnością sądów. Nie da się podejmować decyzji bez analizy akt. (...) Wypowiedziałem słowa, które wywołują kontrowersje, słowa, że mam w nosie literę przepisów tam, gdzie są one niejednoznaczne. Wyrwane z kontekstu te słowa mogą wywoływać obiekcje i chcę serdecznie przeprosić wszystkich tych, którzy uważają, że takie słowa nie powinny z moich ust paść. Ale jednocześnie podtrzymuję sens tych słów. Tam gdzie przepisy są niejednoznaczne, mamy obowiązek kierowania się duchem prawa i interesem społecznyn. Nie mam żadnych wątpliwości, że w interesie wszystkich Polaków jest wyjaśnienie sprawy Amber Gold.


Mimo przeprosin, słowa te padły i zapewne jeszcze będą budzić emocję. I są zupełnie poważnym przyczynkiem do tego, by zadać sobie pytanie: czy Gowin nie ma racji?

Większość prawników uważa tę wypowiedź za niesmaczną i niesprawiedliwą. Ale są i tacy, którzy ministra bronią – twierdząc, że środowisko prawnicze to jedna wielka demoralizacja.

Wypowiedź żenująca czy prawdziwa?
– Nie warto nawet wchodzić na taki poziom dyskusji. On obraził środowisko prawnicze, chyba tą swoją butą próbuje nadrabiać braki w wykształceniu prawniczym – komentuje

Minister Gowin mimo pewnej krytyki rozpoczął swe urzędowanie po pańsku i z impetem. W majestacie urzędu uwalniał zawody, walczył z in vitro, prawie że zlikwidował kilkadziesiąt małych sądów. Ba! Stał się Naczelnym Konserwatystą Platformy Obywatelskiej wyposażonym we własną frakcję. Afera Amber Gold pokazała jednak jego zupełny brak przygotowania do zawodu.
CZYTAJ WIĘCEJ

słowa Gowina znany prawnik, który pragnie zachować anonimowość. Zaznacza, że "minister nie może mówić takich rzeczy". – Przecież on powinien dawać przykład i stać na straży prawa. Tłumaczenie się "sprawiedliwością" to po prostu demagogia.


Profesor Maria Rogucka-Rzewnicka z Uniwersytetu Warszawskiego ocenia zaś, że Gowina po prostu poniosło. – Myślę, że to zbyt emocjonalna wypowiedź. Jej treść złożyłabym na karb zdenerwowania, bo to trudna sprawa dla pana ministra. Ale nie sądzę, by kryła się za nią jakaś głębsza treść. Na pewno pan minister, gdy ochłonie, wytłumaczy swoje słowa – przekonuje prof. Rogucka-Rzewnicka.

Inni jednak wskazują, że mimo wszystko, ministrowi nie przystoją takie słowa. – Tak naprawdę z pana ministra wyszedł bardziej polityk, niż urzędnik. A Jarosław Gowin jako minister powinien być bardziej urzędnikiem, stać na gruncie prawa – stwierdza Robert Jędrzejczyk, partner w międzynarodowej kancelarii Gide Loyrette Nouel.

Zobacz też: Gowin przegrał z resztą rządu. Polska podpisze konwencję ws. przemocy wobec kobiet

Czy istnieje sitwa?
Czy jednak Jarosław Gowin nie powiedział czegoś prawdziwego? Nie od dziś mówi się, że prawnicy to zamknięta kasta, do której dostają się nieliczni. Kasta ludzi, którzy dbają

Ani Ziobro ani Gowin, nie ukrywają już - jak blisko im do siebie. Ziobro mówi, że za tym drugim będzie stał murem. Gowin co prawda jest marną kopią swojego młodszego kolegi, ale jakże się stara. Już nawet nazywają ich GoZio.
CZYTAJ WIĘCEJ

o to, by wymiar sprawiedliwości wyglądał tak, jak dziś, bo wtedy zarabiają kasę. Ale nasz anonimowy rozmówca tak tłumaczy zachowania środowiska: – Prawnicy bronią swoich interesów, jak każda inna grupa. Dziennikarze robią to samo.

Podobnie uważa Robert Jędrzejczyk, partner w międzynarodowej kancelarii Gide Loyrette Nouel. – Tak samo, jak o prawnikach, można mówić o lekarzach, informatykach i tak dalej. Ale, oczywiście, jeśli są jakieś nieprawidłowości, błędy, jak w prokuraturze w Gdańsku, to wyciągajmy konsekwencje prawne – stwierdza Jędrzejczyk.

Są jednak i tacy prawnicy, którzy popierają Gowina. – Środowiska prawnicze są zasadniczo zdemoralizowane i reformator jest im bardzo potrzebny. Samorządy radców prawnych, adwokatów, prawników, sędziów, funkcjonowanie prokuratury, to wszystko jest dotknięte głęboką patologią – mówi nam Paweł Rymarz z kancelarii Weil, Gotshal & Manges. – A jej skutkiem jest niesprawny system prawny, którego ludzie nie szanują, który jest pośmiewiskiem – ocenia Rymarz. Mecenas podkreśla jednak, że istnienie sitwy nie przeszkadza w robieniu kariery. – Można zrobić karierę prawniczą bez znajomości. Ja nigdy w rodzinie nie miałem prawników. I myślę, że w większości dużych kancelarii pracują właśnie takie osoby, prawnicy z pierwszego pokolenia. 

Co z duchem prawa
Oprócz sitwy, przy okazji słów Gowina powstaje też pytanie: czy pan minister nie ma racji co do polskiego prawa? Skoro przez tyle lat nie udało się zmodyfikować go tak, by było naprawdę jasne i dobre, być może trzeba sięgnąć po tak drastyczne zachowania jak to Gowina? Zdaniem Roberta Jędrzejczyka, nie można zachowania ministra tłumaczyć w taki sposób. – Problem w tym, że pan minister zlecił działania niezgodne z literą prawa i tłumaczy to teraz "duchem prawa". To niebezpieczne, w końcu minister jest od tego, by przestrzegać litery prawa – podkreśla Jędrzejczyk.

Czytaj też: Ryszard Kalisz: Gowin przed Trybunał Stanu

Partner w Gide Loyrette Nouel dodaje też: – Oczywiście, jeśli uważamy prawo za złe, to powinniśmy je zmieniać. I po to jest minister sprawiedliwości, by składać propozycje zmian, naprawiać to, ale nie można tym usprawiedliwiać łamania prawa – przekonuje prawnik.

Jeden z profesorów prawa, który woli zachować anonimowość, nieoficjalnie przyznaje

Czy poglądy Polaków odnośnie ducha i litery prawa są spójne? Dzisiejsza "Gowin case" sugeruje, że nie do końca. Niespójność poglądów sama w sobie nie jest niczym złym, może jednak sugerować pewnego rodzaju nierzetelność w naszym myśleniu o prawie i myśleniu w ogóle.
CZYTAJ WIĘCEJ

Gowinowi rację. – Nie powinien był tego mówić, ale powiedział jakąś prawdę. Prawo jest skomplikowane, niezrozumiałe dla obywateli. A prawnicza "sitwa" robi wszystko, żeby to się nie zmieniło, bo wtedy setki prawników stracą pracę, staną się zbędni – stwierdza profesor. Również mecenas Paweł Rymarz stwierdza: – Prawo często jest interpretowane zbyt dosłownie. Prawnicy skupiają się na stronie formalnej, zapominając o wartości prawa, o tym, czemu prawo miało służyć. A myślenie o tym, czemu służy prawo, powinno być obowiązkiem każdego prawnika. 

Na koniec naszej rozmowy Paweł Rymarz podkreśla jeszcze: – Bardzo szanuję ministra Gowina i popieram jego działania. Polski wymiar sprawiedliwości wymaga głębokich reform. 

Prawnicy, jak widać, też są podzieleni. Tak samo jak każde środowisko zawodowe. Szkoda tylko, że wszystko to odbija się na obywatelach, którzy potem, by dochodzić swoich praw, muszą skarżyć się do Trybunału w Strasburgu.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...