Ratusz zainterweniował wobec decyzji Szpitala Bielańskiego ws. aborcji.
Ratusz zainterweniował wobec decyzji Szpitala Bielańskiego ws. aborcji. Fot. Jedrzej Nowicki / Agencja Gazeta

W miniony czwartek Trybunał Konstytucyjny orzekł, że zapis zezwalający na aborcję z powodu wad genetycznych lub letalnych deformacji płodu, jest niezgodny z konstytucją. Wyrok ten nie jest jeszcze prawem, o czym Szpitalowi Bielańskiemu musiał przypomnieć stołeczny ratusz.

REKLAMA
Samo orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego nie jest prawem. Wchodzi ono w życie dopiero wtedy, gdy zostanie opublikowane w Dzienniku Ustaw. Mimo to dyrekcja Szpitala Bielańskiego zaleciła przed weekendem kierownikowi oddziału ginekologii, by ten wstrzymał aborcje zaplanowane z powodu ciężkich wad płodu.
Oczywiście dyrektor szpitala w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" zaznaczyła, że to, co władza zrobiła kobietom, jest "nie do ubrania w słowa", ale musi dostosować się do litery prawa.
Jak czytamy w uzasadnieniu decyzji, które do zalecenia napisał prawnik szpitala, kiedy orzeczenie TK zostanie opublikowane, to z mocy prawa będzie ono obowiązywać już od północy dnia poprzedniego.
To mocno komplikuje sprawę, ponieważ nie znamy daty jego publikacji. Zakładając, że planowana aborcja zostanie przeprowadzona o godzinie 12, a publikacja będzie tego samego dnia tylko kilka godzin później, to lekarz i szpital będą odpowiadały za złamanie prawa.

Ratusz interweniuje

Warszawski ratusz nie chce ugiąć się przed prawnym straszakiem władzy i mimo wszystko nakazał szpitalowi dalsze udzielanie pomocy, także w zakresie, który zakazuje wyrok TK.
"Do czasu publikacji wyroku TK, miejskie szpitale (w tym szpital Bielański) będą pomagać pacjentkom. Kobiety mogą skorzystać z porady lekarzy bez klauzuli sumienia" – napisała na Twitterze rzeczniczka stołecznego ratusza, Karolina Gałecka.
Przypomnijmy, że w związku z wydanym orzeczeniem TK Julii Pryłębskiej w Polsce od kilku dni trwają protesty kobiet i wspierających je mężczyzn. W niedzielę akcja protestacyjna przeniosła się pod kościoły, ponieważ Kościół katolicki jest uznawany przez protestujące za inicjatora i lobbystę jeśli chodzi o zaostrzenie prawa aborcyjnego w Polsce.
źródło: "Gazeta Wyborcza"