
W hiszpańskiej Barcelonie oraz kilku miastach we Włoszech doszło w poniedziałek w nocy do zamieszek i starć z policją. Część Włochów i Hiszpanów nie zgadza się bowiem z poważnymi restrykcjami, które wprowadziły ich rządy, żeby walczyć z epidemią koronawirusa.
REKLAMA
Jak podaje "La Repubblica" w Mediolanie demonstranci obrzucili kamieniami i butelkami siedzibę regionalnych władz Lombardii. Takie zachowanie wywołała decyzja samorządu, który wprowadził w regionie godzinę policyjną od 23:00 do 5:00. Protestujący starli się ze strażą miejską i policją.
W ruch poleciały petardy i kamienie. Kilka osób zostało zatrzymanych. Ranny w starciu z protestującymi został jeden funkcjonariusz. Policja do rozpędzenia tłumu użyła gazu łzawiącego. Podobne sceny widzieli także mieszkańcy Turynu oraz Neapolu. W pierwszym z miast protestujący splądrowali dwa sklepy. Zatrzymano 10 osób.
Nowe restrykcje we Włoszech
Włosi buntują się przeciwko rygorystycznym obostrzeniom, które wprowadziły władze. Chodzi między innymi o ograniczenie godzin działalności lokali gastronomicznych, które mogą sprzedawać na miejscu potrawy tylko do godz.18:00. Po tym czasie możliwa jest tylko sprzedaż z dostawą, bo w przestrzeni publicznej zakazane jest spożywanie jedzenia i płynów.Ponadto zamknięto siłownie, kluby fitness, baseny, kina, teatry, sale gier i koncertowe, a także w dalszym ciągu wszelkie lokale rozrywkowe i dyskoteki. Zakazano też organizacji wesel.
Gorąco w Barcelonie
O protestach w Hiszpanii donosi z kolei "El Pais". Do największej doszło w Barcelonie. Demonstranci podpalili kosze na śmieci i też starli się z policją. Zachowanie Hiszpanów wywołane jest wprowadzeniem stanu wyjątkowego na terenie całego kraju, o czym pisaliśmy już w naTemat.pl.źródło: "La Repubblica", "El Pais"
