Marian Banaś często był widywany za kierownicą służbowej skody. Tym razem to nie on miał prowadzić auto
Marian Banaś często był widywany za kierownicą służbowej skody. Tym razem to nie on miał prowadzić auto Fot. Jakub Włodek / Agencja Gazeta

Kierowca zaatakował i próbował przejechać uczestników poniedziałkowego protestu na Wisłostradzie – donosi "Wyborcza". Gazeta ustaliła, że samochód, który prowadził napastnik, to służbowe auto... prezesa NIK. Nie wiadomo, czy Marian Banaś był wtedy w środku.

REKLAMA
Według relacji świadków demonstranci zablokowali przejazd na pasach na Wisłostradzie, na nitce prowadzącej z centrum Warszawy w stronę Łomianek. Kierowcy - mimo blokady - ruszyli. Jedno z aut zaczęło się toczyć w kierunku kobiet siedzących na ulicy.
"W pewnym momencie drzwi kierowcy się otworzyły, wyskoczył facet w marynarce i okularach i rzucił się na koleżankę siedzącą przed jego maską. Chwycił ją oburącz wokół jej tułowia, podniósł, rzucił na ziemię, po czym chwycił jeszcze raz i zaczął ją wlec w kierunku tylnych drzwi swojego auta. W tym momencie wszyscy chłopcy rzucili się na niego i próbowali go od niej oderwać. Zanim to się udało, facet zdążył jeszcze raz rzucić koleżanką o ziemię" – cytuje "Wyborcza".
Kierowca miał się wyrwać mężczyznom i usiąść za kierownicą. Wtedy jeden z demonstrantów stanął naprzeciw, zaczął nagrywać go na telefonie i grozić, że zgłosi sprawę na policji. Auto miało ruszyć prosto w niego, wioząc go przez przez chwilę na masce. Mężczyzna jednak odskoczył w bok. W czwartek zawiadomili policję
"Wyborcza" ustaliła, że pojazd na nagraniu miał taki sam numer rejestracyjny co służbowa skoda superb należąca do Mariana Banasia. To jednak nie on szarpał się z protestującymi. Na filmiku widać starszego, siwego mężczyznę w okularach. Informator gazety twierdzi, że może to być osobisty kierowca prezesa NIK zwany "Panem Leszkiem".
To nie jedyny taki przypadek w czasie trwających od tygodnia protestów. Również w poniedziałek 26 października, kierowca wjechał w tłum na Puławskiej. Potrącone zostały dwie kobiety, jedna trafiła do szpitala. Okazało się, że za kierownicą siedział wieloletni funkcjonariusz ABW. Został zawieszony w czynnościach służbowych.
źródło: wyborcza.pl