Kontrole w gastronomii? Sprawdziliśmy
Kontrole w gastronomii? Sprawdziliśmy pexels.com

Inspektorzy w lokalach gastronomicznych na Ursynowie? Wieść o kontrolach w restauracjach na terenie jednej z dzielnic Warszawy wywołała spore oburzenie. Restauratorzy nie wiedzą, czy mają spodziewać się podchodów kontrolerów. Chodzi o możliwość zjedzenia przy stoliku na miejscu. Sprawdzamy, kto może stać za organizacją takich akcji.

REKLAMA
Na Facebooku funkcjonuje grupa o nazwie "Obywatele Ursynowa". Członkowie dzielą się tam aktualnościami i nowinkami z dzielnicy na południu Warszawy. Grupa jest całkiem liczna, bo należy do niej ponad 27 tysięcy użytkowników.
Znajdziemy tam mydło i powidło – od pytań, gdzie zamówić najlepszą pizzę po ogłoszenie o kradzieży auta czy informacje o zamknięciu placu zabaw.

Kontrole w restauracjach?

Sytuacja pandemiczna w Polsce jest dramatyczna. Z dnia na dzień obserwujemy wzrost liczby zachorowań. Od soboty 24 października cała Polska znajduje się w strefie czerwonej.
Wedle funkcjonujących obostrzeń obowiązuje zakaz stacjonarnej działalności lokali gastronomicznych i restauracji – mogą sprzedawać swoje dania jedynie na wynos.
We wtorek 3 października na facebookowej grupie i Twitterze 'Miasto Ursynów' pojawił się post, w którym dowiadujemy się, że na warszawskim Imielinie miało dojść do nietypowego incydentu.
Pod oryginalnym wpisem pojawiło się sporo komentarzy:
"Nie dość ,że trudna i beznadziejna sytuacja to jeszcze takie coś... To nie są ludzie... Nie wiem jak to nazwać nawet..."
"W zeszłą sobotę byli na Kabatach na Wąwozowej...".
Jeśli tego typu kontrole faktycznie mają miejsce, to kto za nimi stoi? Postanowiliśmy to sprawdzić. Zadzwoniliśmy do Urzędu Dzielnicy Ursynów m. st. Warszawy. Po opisaniu posta i rzekomych działań, usłyszeliśmy odpowiedź od pracownika informacji:
"Urząd Dzielnicy nie zajmuje się takimi rzeczami, a o opisanej akcji nic mi nie wiadomo. Żadne kontrole gastronomii nie miały miejsca w takiej formie. Może sanepid?" – powiedział pracownik ursynowskiego urzędu.
Napisaliśmy maila do Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Warszawie, okazując post z informacją o kontroli. Oto, co czytamy w odpowiedzi:
"Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w m.st. Warszawie nie prowadził opisanych akcji, ani nie kierował swoich przedstawicieli na tego typu kontrole" – dowiadujemy się od Jolanty Szotowskiej z sekretariatu Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w m.st. Warszawie.
Informacja, która pojawiła się na stronie, nie znalazła potwierdzenia ani w urzędzie, ani w sanepidzie. Tylko takie instytucje mogłyby koordynować i zlecać jakiekolwiek kontrole. Tematy związane z obostrzeniami epidemiologicznymi budzą sporo emocji, ale w tym wypadku wychodzi na to, że mamy do czynienia z plotką.