Mąż Bożeny Przyłuskiej ucierpiał na Strajku Kobiet.
Mąż Bożeny Przyłuskiej ucierpiał na Strajku Kobiet. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta, Twitter / @BozenaPrzyluska

Bożena Przyłuska, działaczka warszawskiego Strajku Kobiet potwierdziła, że jej mąż ucierpiał na sobotnich demonstracjach w stolicy. Mężczyzna ma podobno połamane kości obu rąk.

REKLAMA
"Mój mąż ma połamane kości obu rąk. Uciekaliśmy przed szarżą "policji". Umieram ze strachu przed tymi bandziorami, którzy noszą policyjne mundury. Nie ma już w Warszawie policji" – stwierdziła na Twitterze Bożena Przyłuska.
Działaczka w swoim poście pokazała też krótkie nagranie z warszawskich ulic, w którym relacjonowała przebieg protestu.
"Byliśmy w szpitalu Carolina Medical Center, bo państwowe SORy mają tyle pracy, że czekalibyśmy do poniedziałku. Dodam, że mój mąż jest lekarzem, a musieliśmy zapłacić prawie 1000 zł za diagnozę" – przyznała.
O szczegółach opowiedziała w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". – Mój mąż doznał kontuzji, gdy w popłochu uciekaliśmy, żeby nie zostać stratowanym przez tłum. (...) Spadł na ręce, ma uszkodzone stawy łokciowe i nadgarstka w obu rękach. Nie będzie mógł pracować co najmniej przez dwa tygodnie – podkreślała.
Przyłuska opowiadała w nagraniu, jak policja blokowała ludziom możliwość rozejścia się. – Chcemy pokojowo wydostać się stąd i pójść do domów. Oni stanęli nam na drodze, zmuszają ludzi, żeby przechodzić przez płot druciany, drzeć sobie ubrania, kaleczyć skórę – mówiła.

Kim jest Bożena Przyłuska?

Przyłuska to działaczka warszawskiego Strajku Kobiet i wiceprezeska stowarzyszenia Kongres Świeckości. W kwietniu w rozmowie z naTemat wyjaśniała, dlaczego zdecydowała się na to, by opowiedzieć o swojej aborcji.
O działaczce społecznej było głośno także w momencie, gdy decyzją sądu musiała zapłacić grzywnę za to, że brała udział w akcji "Baby Shoes Remember" przy kurii metropolitalnej w Warszawie.