
We wtorek Viktor Orbán spotkał się z Mateuszem Morawieckim i Jarosławem Kaczyńskim ws. dalszej strategii w negocjacjach budżetowych z Unią Europejską. Po tej rozmowie węgierski premier udzielił wywiadu TVP Info, w którym nazwał wicepremiera ds. bezpieczeństwa "jego ekscelencją".
REKLAMA
"Jego ekscelencja" w odniesieniu do Jarosława Kaczyńskiego pojawiła się także w mediach społecznościowych Viktora Orbána.
"Kiedy Jego Ekscelencja Jarosław Kaczyński zaprasza mnie, to zawsze przyjadę. Na Węgrzech jest on legendą i cieszy się ogromnym szacunkiem. Premier Morawiecki jest w pewnym sensie moim szefem, bo teraz przewodzi Grupie Wyszehradzkiej i poprosił mnie, żeby przybyć" – mogliśmy przeczytać w tweecie czy na Facebooku Orbána.
Szef rządu Węgier udzielił też krótkiego wywiadu Miłoszowi Kłeczkowi z TVP Info. – Przede wszystkim, gdy jego ekscelencja Jarosław Kaczyński mnie zaprasza, to zawsze przyjadę. Na Węgrzech jest on legendą, cieszy się tam ogromnym szacunkiem – powiedział szef rządu Węgier.
Viktor Orbán nazwał też Mateusza Morawieckiego "w pewnym sensie swoim szefem". Przypomniał przy tej okazji, że to właśnie Polska przewodzi Grupie Wyszehradzkiej.
Kiedy nazywamy kogoś ekscelencją?
Tytuł ten przysługuje niektórym wyższym urzędnikom państwowym i hierarchom kościelnym – biskupom i arcybiskupom. Stosowany jest także wobec członków rodzin królewskich. Co co polityków, przyjęło nazywać się tak prezydenta, premiera, ambasadora czy ministra spraw zagranicznych.Być może ze strony Orbána była to czysta kurtuazja, gdyż – jak informowaliśmy w naTemat – wyjechał z Warszawy bez mocnych haseł, które głosił wcześniej. Weto nie będzie dobre dla Europy – ogłosił tuż po spotkaniu z Jarosławem Kaczyńskim i Mateuszem Morawieckim,co mogło zostać odebrane jako porzucenie jego polskich stronników.
