Jarosław Gowin ocenił, że PSL byłoby "naturalnym potencjalnym koalicjantem", gdyby Zjednoczona Prawica się rozpadła przez Solidarną Polskę.
Jarosław Gowin ocenił, że PSL byłoby "naturalnym potencjalnym koalicjantem", gdyby Zjednoczona Prawica się rozpadła. Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

Nie jest tajemnicą, że lubię i szanuję się wzajemnie z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem – stwierdził Jarosław Gowin na antenie TVN24, gdzie zdradził scenariusz na wypadek, gdyby aktualna koalicja rządząca się rozpadła. Szef Porozumienia w tym kontekście PSL nazwał "naturalnym potencjalnym koalicjantem".

REKLAMA
W piątkowy wieczór wicepremier oraz minister rozwoju, pracy i technologii był gościem Krzysztofa Skórzyńskiego w programie "Sprawdzam". Jarosław Gowin odniósł się tam do pytań o ewentualny rozpad Zjednoczonej Prawicy.
Jak informowaliśmy w naTemat.pl, o takim prawdopodobieństwie mówi się w związku z oburzeniem Solidarnej Polski na fakt, iż Mateusz Morawiecki i Viktor Orban nie załatwili niczego istotnego ws. rozporządzenia łączącego dostęp do funduszy europejskich z koniecznością przestrzegania zasad praworządności. – Część osób mówi, żeby wyjść z rządu – przyznał publicznie Michał Woś z SP.
– Na teraz jedyny realny scenariusz to kontynuacja obecnej koalicji – przekonywał Jarosław Gowin. W TVN24 szef Porozumienia przyznał jednak, że jeśli do trzęsienia ziemi w rządzie dojdzie, to będzie on szukał pola do współpracy z Polskim Stronnictwem Ludowym.
Jarosław Gowin
w programie "Sprawdzam" na antenie TVN24

Dla mnie PSL – ugrupowanie takie centrowo-chadeckie – jest naturalnym potencjalnym koalicjantem...

Jednocześnie wicepremier dość surowo ocenił, czym dla Zbigniew Ziobry i jego ludzi skończyłoby się rozstanie z aktualnymi partnerami. – Jeżeli Solidarna Polska wyjdzie z rządu, to popełni polityczne harakiri – stwierdził.
Co ciekawe, choć Gowin ocenił, iż ziobryści błędnie opowiadali się za dalszym konfliktem z UE, to po części podzielił ich opinię na temat skutków tego, co Morawiecki i Orban osiągnęli w Brukseli. – Konkluzje rzeczywiście nie mają mocy prawa – przyznał.
Na pocieszenie dla tych, którzy obawiają się, iż Polska "utraciła suwerenność", szef Porozumienia wskazał, że "jest jeszcze wola polityczna" i w tym kontekście konkluzje RE będą wiążące. – Zastosowane przez nas rozwiązanie jest dużo skuteczniejszą gwarancją integralności i suwerenności – ocenił.