
Zakończyła się demonstracja przed domem Jarosława Kaczyńskiego. Jak informuje OKO.press, w okolicy policja legitymowała, a nawet zabierała na komendę jej uczestników.
REKLAMA
"Po Strajku Kobiet policja wyłapuje ludzi na pustych ulicach setki metrów od domu J. Kaczyńskiego. Jeśli nie chcą dać się wylegitymować – odwozi na komendy. Taką sytuację nagrał nasz reporter @TuPiasecki. Według świadków kobieta wracała do domu z transparentem i papierem toaletowym" – czytamy we wpisie OKO.press na Twitterze.
Sobotni protest w ramach Strajku Kobiet rozpoczął się o godz. 12:00 w okolicy ronda Dmowskiego. Demonstranci ruszyli na Żoliborz.
Po drodze napotkali policyjną blokadę, jednak nie zatrzymała ona marszu. Przy okazji protestujący za pomocą megafonów przypomnieli, że rozporządzenie delegalizujące ich zgromadzenie, jest niezgodne z Konstytucją. Przed 15:00 tłum zgromadził się w okolicy domu Kaczyńskiego.
Protestowali też mieszkańcy innych miast, choćby Łodzi czy Gdańska. Marsze nie przyciągają już oczywiście takich tłumów jak pod koniec października, jednak na ulice wciąż wychodzą tysiące osób.
Zachowanie policji podczas protestów już kilka razy budziło spore kontrowersje. Demonstranci zarzucali funkcjonariuszom nadmierną agresję i nadużywanie swoich uprawnień. W ogniu krytyki znaleźli się zwłaszcza tajniacy, którzy w trakcie jednej z listopadowych demonstracji okładali protestujących pałkami.
