Strajk Kobiet. Kaczyński mógł być w domu.
Czy Kaczyński jednak był w domu w trakcie demonstracji? Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta
Reklama.
"Premier Jarosław Kaczyński również wziął udział w akcji "Zapal Światło Wolności" i upamiętnił ofiary #StanWojenny zapalając świecę w oknie swojego domu" – napisał na Twitterze Michał Moskal, szef gabinetu politycznego Jarosława Kaczyńskiego.
Wcześniej na profilu Strajku Kobiet pojawiła się informacja, że prezesa PiS nie ma w domu, co zresztą było do przewidzenia. Przekazano również, gdzie miał się wtedy znajdować.
W zasadzie nie musi wykluczać się to z tym, co można wywnioskować ze zdjęcia Moskala. W końcu świeca w oknie wicepremiera ds. bezpieczeństwa została zapalona o 19:30, a więc kilka godzin po zakończeniu protestu. Z drugiej strony – w okolicy wciąż kręciło się sporo osób. Politykowi musiałoby więc udać się wrócić do domu, nie wzbudzając sensacji. Czy to możliwe? Przy takiej obstawie pewnie tak.
Dom Kaczyńskiego był w niedzielę prawdopodobnie najlepiej zabezpieczonym miejscem w Polsce. Jak ustalił nieoficjalnie Onet, pilnowało go ok. 600 funkcjonariuszy. Tego dnia w Warszawie odbywał się kolejny protest w ramach Strajku Kobiet. Jego uczestnicy za cel marszu znowu obrali sobie właśnie Żoliborz.