Facebook: Giertych napisał list do Morawieckiego.
Giertych zagroził Morawieckiemu konsekwencjami prawnymi. Fot. Michał Ryniak / Agencja Gazeta

Roman Giertych napisał list do premiera Mateusza Morawieckiego. Adwokat stwierdził, że "w historii Polski nie było większej kompromitacji" prokuratury niż przy okazji jego zatrzymania.

REKLAMA
List do Mateusza Morawieckiego Roman Giertych opublikował na swoim Facebooku. "Jutro Prokuratura Regionalna w Poznaniu zwraca bezprawnie zabrane mi dokumenty z kancelarii adwokackiej. Prokuratura uchyliła też swoje trzy bezprawne postanowienia o żądaniu wydania danych z moich kont i uznała, jak wynika z treści postanowienia, że... nie jestem już podejrzanym" – zaczął swój wpis były wicepremier.
Zaznaczył, że nie zakończy to sprawy. "Podległe Panu służby nielegalnie pozbawiły mnie wolności, skuły kajdankami, przeszukały, zniesławiły zarzucając popełnienie jakichś wydumanych przestępstw i mam teraz spokojnie przyjąć, że nic się nie stało? O nie!" – zapewnił Giertych.
Następnie w punktach wymienił stwierdzone przez sądy niewłaściwe działania prokuratury. Wśród zarzutów znalazło się m.in. posługiwanie się przesłuchaniami jak dowodami, niewłaściwe rozumienie przepisów karnych czy naruszenie tajemnicy adwokackiej i obrończej.
"W historii współczesnej Polski nie było większej kompromitacji Urzędu Prokuratorskiego. Nadto, ze względu na moje zaangażowanie w reprezentowanie polityków opozycji oraz głoszone poglądy polityczne jest oczywiste, że motywacja tych wszystkich w/w naruszeń i przestępstw jest polityczna, co godzi w Prawa Podstawowe Unii Europejskiej i Kartę Praw Człowieka ONZ" – czytamy we wpisie.

Giertych odzyskał komputery

W jego zakończeniu Giertych podkreślił, że brak reakcji Morawieckiego na działania prokuratury będzie oznaczał jego "jawny współudział w popełnionych na moją szkodę przestępstwach". "Ze wszystkimi, w przyszłości, tego współudziału konsekwencjami prawnymi" – zaznaczył prawnik.
To ostatnie pokrywa się zapowiedziami Giertycha dotyczącymi jego powrotu do polityki. Były wicepremier stwierdził, że chce stanąć na czele komisji, która rozliczy PiS za łamanie prawa w trakcie rządów. Nie wykluczył też startu w najbliższych wyborach do Senatu.
W zeszłym tygodniu informowaliśmy w naTemat.pl, że sąd nakazał zwrot zabranych w trakcie kancelarii Giertycha sprzętów. W środę prawnik przekazał, że dostał już dokumenty, ale wciąż nie oddano mu komputerów.