
Rząd stracił jakąkolwiek kontrolę i nie wiemy w tej chwili, czy dmucha przesadnie na zimne, wpędzając wszystkich Polaków i gospodarkę w stan zupełnego zamrożenia, czy podejmuje słuszną decyzję, bo za chwilę uderzy trzecia fala – tak surową ocenę ekipie Mateusza Morawieckiego wystawił były szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz.
REKLAMA
Sienkiewicz o polityce PiS ws. nowych obostrzeń
– Rząd się zmienił w jedno ministerstwo dziwnych kroków – coraz bardziej nieskoordynowanych – ocenił polityk Koalicji Obywatelskiej, który w poniedziałkowy wieczór na antenie TVN24 był gościem Piotra Marciniaka w programie "Fakty po Faktach".– To podważa zaufanie do władzy publicznej, utrudnia zwalczanie epidemii i powoduje, że obywatele przestają zwracać uwagę na zakazy, apele i nie rozróżniają jednego od drugiego – dodał Bartłomiej Sienkiewicz.
– To jest absolutna kompromitacja w środku bardzo niebezpiecznych chwil dla Polaków. Jest takie pojęcie greckiego pochodzenia "anomia", które oznacza bezprawie. Ono jest najczęściej używane (...), gdy zanikają reguły życia społecznego, ludzie nie wiedzą jak się zachować, w pewnym sensie rozpada się społeczeństwo. Tę anomię – czyli bezprawie – właśnie wprowadził rząd PiS w kluczowym dla nas momencie – stwierdził były minister spraw wewnętrznych.
Zdaniem Bartłomieja Sienkiewicza, rząd Mateusza Morawieckiego "stracił jakąkolwiek kontrolę" nad kryzysową sytuacja w kraju. – Nie wiemy w tej chwili, czy dmucha przesadnie na zimne, wpędzając wszystkich Polaków i gospodarkę w stan zupełnego zamrożenia, czy podejmuje słuszną decyzję, bo za chwilę uderzy trzecia fala – podkreślił przedstawiciel opozycji.
Dowody na utratę kontroli nad kryzysem epidemicznym
W ostatnich dniach rzeczywiście przybyło dowodów, iż Zjednoczona Prawica nie ma pełnej kontroli nad tym, co dzieje się w państwie. Najdobitniejszym tego przykładem stał się chaos w sprawie godziny policyjnej, która miałaby obowiązywać w noc sylwestrową. Sam premier Morawiecki publicznie przyznał, że zastosowanie takiego rozwiązania jest niemożliwe bez wprowadzenia stanu nadzwyczajnego.Czytaj także: "Godziny policyjnej nie wdrażamy". Premier przyznał, że sylwestrowy zakaz byłby nielegalny
Innym przykładem są absurdy w przepisach, które stały się podstawą dla "małego lockdownu", jaki zarządzono w Polsce co najmniej do 17 stycznia. Łukasz Grzegorczyk w naTemat.pl informował na przykład o sytuacji polskiej młodzieży, którą na okres ferii zamknięto w domach, choć prawnicy nie mają wątpliwości, iż władze dokonały tego bezprawnie.
