
Chwilę po obejrzeniu filmu "Minimalizm: Czas na mniej" wybrałem się do kontenera PCK, by wrzucić trzy pary niepotrzebnych spodni. W tym zielonych jeansów, które miałem na sobie ze dwa razy w życiu. Nowy dokument Netflixa zawiera sporo praktycznych porad, które mogą nam pomóc w osiągnięciu szczęścia. Trudno powiedzieć, czy już zmienił moje życie, ale poczułem minimalną ulgę. A to dopiero początek.
1. Nie chodzi o to, by niczego nie mieć w domu, ale mieć rzeczy praktyczne i dające szczęście
Minimalizm błędnie może się kojarzyć z sytuacją, w której w sypialni mamy tylko łóżko (a najlepiej sam materac!) i tyle. Chodzi o to, by zorganizować tylko najpotrzebniejsze rzeczy. I takie, które sprawiają nam radość. Nie musimy więc od razu pozbywać się wszystkich obrazków ze ścian, figurek aniołków lub kart do "Magic: The Gathering".
2. Trzeba ograniczyć własne potrzeby, a nie sugerować się tym, co nam mówią reklamy
Łatwo napisać, trudniej zrobić. Szczególnie, że współczesny marketing różni się od tego sprzed lat. Kiedyś agencje reklamowe nie miały takich narzędzi jak Facebook, który wyświetla nam spersonalizowane produkty na podstawie naszej aktywności w sieci. Social media znają nas lepiej niż my sami, wiedzą więc, czego pozornie "potrzebujemy".
3. Im mniej mamy rzeczy, tym bardziej je doceniamy
Każda rzecz, którą mamy w domu, a którą trzymamy bez określonego celu, już jest o jedną rzeczą za dużo. Nasze piwnice, garaże i strychy pełne są tego typu klamotów. W Stanach wynika to z długoletniego prosperity, u nas z zachłyśnięcia się wolnością po wyjściu z PRL. Kiedyś niczego nie było, to teraz sobie nadrabiamy z nawiązką. I potem dosłownie toniemy w pudłach i workach. Podobnie jest np. z pamiątkami z dzieciństwa i innymi "skarbami", do których nigdy nie sięgamy.
4. Nie pytaj tylko "jak?", ale "czemu?" warto zostać minimalistą
– U mnie zaczęło się od jednego pytania: jak można żyć lepiej, mając mniej? Odpowiadając na to zidentyfikowałem cel minimalizmu. Nie tylko "jak?", ale przede wszystkim "czemu?". Jeśli uproszczę swoje życie, będę miał więcej czasu na swoje zdrowie, na innych ludzi, na kreatywność i finanse. Będę mógł naprawdę coś od siebie dać. Zrozumiałem zalety minimalizmu na długo przed opróżnieniem szafy – mówi Millburn.
5. "Impreza z pakowaniem" sposobem na szybką zmianę życia
Nim Ryan Nicodemus totalnie zmienił swoje życie, też lubił gromadzić różne kosztowności. Nie chciał się ich pozbywać stopniowo. Potrzebował szybkiego efektu. Razem ze swoim przyjacielem wpadli na pomysł "imprezy". Spakowali cały jego dobytek do pudeł - jak przy przeprowadzce. Każde z nich opisał, by wiedział, gdzie co jest. – Wszystko, co posiadałem i na co tak ciężko pracowałem leżało teraz w jednym pokoju. Stosy pudeł – wspomina Nickodemus.
