
Białoruski dyktator Aleksander Łukaszenka z okazji prawosławnego Bożego Narodzenia odwiedził w czwartek mińską cerkiew Podwyższenia Krzyża Świętego. W trakcie spotkania ze zwierzchnikiem białoruskich prawosławnych metropolitą Beniaminem odniósł się do szturmu zwolenników Donalda Trumpa na Kapitol w Waszyngtonie i bieżącej sytuacji geopolitycznej.
– Kto by pomyślał, że dziś według naszego czasu w nocy będą szturmować Kapitol, cytadelę światowej demokracji, jak im się wydawało. Nikt. Choć Trump ma tu trochę racji, ale źle się stało, że szturmują i giną ludzie – oznajmił białoruski dyktator.
Łukaszenka: Jestem człowiekiem pokoju
Nie da się nie zauważyć, że Łukaszenka na siłę chciał ukazać podobieństwa, które według niego łączą kwestie buntu sympatyków Donalda Trumpa, wierzących w sfałszowanie wyborów na korzyść Joe Bidena, a nieposłusznymi mu protestującymi od niemal pół roku Białorusinami.Mógł skrytykować inwazję zwolenników Donalda Trumpa na Kapitol, jednak stwierdził, że "wydarzenia w Waszyngtonie to wewnętrzna sprawa Stanów Zjednoczonych, które są państwem demokratycznym i praworządnym".
