
Po tym, jak Anna Lewandowska zaliczyła wpadkę podczas wystąpienia na Gali Mistrzów Sportu, w opinii publicznej zawrzało. Trenerka postanowiła odnieść się do tego wydarzenia. – Wystąpienia publiczne nigdy nie były moją mocną stroną – tłumaczy na swoim Instastory.
Nie przeszło bez echa ostatnie wystąpienie publiczne Anny Lewandowskiej. Trenerka podczas wręczania nagrody na Gali Mistrzów Sportu, Faustynie Kotłowskiej, zaliczyła wpadkę.
"Lewa" miała wręczyć statuetkę w kategorii "Sport bez barier". Ogłaszając wynik konkursu, zapowiadając polską niepełnosprawną lekkoatletkę, żona Lewandowskiego jednak pomyliła się.
Wpadka dotyczyła dyscypliny sportu, w jakiej startuje Faustyna Kotłowska. I chodziło tu o rzut dyskiem, nie oszczepem – jak powiedziała Lewandowska. Potem trenerka najwidoczniej zapomniała, do jakiej imprezy przygotowuje się laureatka, i musiała posiłkować się kartką.
Anna Lewandowska
Mogłoby się wydawać, że żona "Lewego" ma już za sobą wiele wystąpień publicznych i oswoiła się ze stresem im towarzyszącym. Jednak widzowie, którzy oglądali to wydarzenie, zauważyli, że kobieta jest bardzo zestresowana, plącze jej się język i drży głos.
Lewandowska odniosła się do swojego wystąpienia na Instagramie. Na jednym z InstaStory przyznała:
Anna Lewandowska

