
Książka "KochAna" to zapis walki z anoreksją młodej studentki ASP, dla której choroba stała się pretekstem do poszukiwania własnego "ja". Marta Motyl, autorka, w swojej książce zawarła historię młodej dziewczyny, Ali, zafascynowanej chudością i perfekcyjnym wyglądem. Ala jest na ciągłej diecie i prowadzi wewnętrzną rozmowę ze swoją przyjaciółką i wrogiem równocześnie – Aną, która namawia jej do zrzucenia kolejnego kilograma.
REKLAMA
Pro-ana – termin odnoszący się do promocji anoreksji jako stylu życia, który jest świadomym wyborem, a nie zaburzeniem psychicznym. CZYTAJ WIĘCEJ
Długo się odchudzałaś?
Krótko, trzy miesiące, ale bardzo intensywnie.
Krótko, trzy miesiące, ale bardzo intensywnie.
Ile schudłaś?
Ponad dziesięć kilo.
Ponad dziesięć kilo.
Jak to się stało, że zaczęłaś się odchudzać?
Dużo różnych impulsów i problemów nałożyło się na siebie. To, co przeżywałam, przełożyło się na stosunek do ciała. W końcu uznałam, że może warto zrzucić jakieś dwa kilogramy. Nigdy wcześniej się nie odchudzałam i wyobrażałam sobie, jak dobrze będę się czuć, jak pozbędę się tej wagi. I zaczęło się, chciałam zrzucać coraz więcej kilogramów. Podczas odchudzania radość przeplatała się z autodestrukcją.
Dużo różnych impulsów i problemów nałożyło się na siebie. To, co przeżywałam, przełożyło się na stosunek do ciała. W końcu uznałam, że może warto zrzucić jakieś dwa kilogramy. Nigdy wcześniej się nie odchudzałam i wyobrażałam sobie, jak dobrze będę się czuć, jak pozbędę się tej wagi. I zaczęło się, chciałam zrzucać coraz więcej kilogramów. Podczas odchudzania radość przeplatała się z autodestrukcją.
Jak wyglądał twój dzień jeśli chodzi o posiłki? Ile jadłaś?
Stopniowo coraz bardziej zmniejszałam porcje. Wiedziałam, że jeśli następny posiłek będzie większy, to cała moja ciężka praca i wyrzeczenia pójdą na marne, że moja waga nie będzie się zmniejszać i poniosę porażkę.
Stopniowo coraz bardziej zmniejszałam porcje. Wiedziałam, że jeśli następny posiłek będzie większy, to cała moja ciężka praca i wyrzeczenia pójdą na marne, że moja waga nie będzie się zmniejszać i poniosę porażkę.
Najbliżsi próbowali ci jakoś pomóc?
Tak, oczywiście. Starali się na mnie wpłynąć i przekonać, że źle robię, ale dawało to odwrotny skutek. Ja miałam swoją misję, swój cel i nie patrząc na nikogo i na nic chciałam dotrzeć do wyznaczonego punktu, do wyznaczonej wagi.
Tak, oczywiście. Starali się na mnie wpłynąć i przekonać, że źle robię, ale dawało to odwrotny skutek. Ja miałam swoją misję, swój cel i nie patrząc na nikogo i na nic chciałam dotrzeć do wyznaczonego punktu, do wyznaczonej wagi.
W którym momencie zorientowałaś się, że głodowy wąż, jak opisujesz anoreksję w książce, jest czymś niepokojącym, że powinnaś się opamiętać i przestać odchudzać?
To nie była nagła decyzja. Ciągłe uczucie głodu jest naprawdę męczące i bolesne. Wielokrotnie kłóciłam się z rodzicami, ze znajomymi, którzy chcieli mi pomóc. W końcu zaczęłam rozumieć, że to szaleńcze odchudzanie nie jest tego wszystkiego warte, że w imię chudości nie mogę stracić siebie.
To nie była nagła decyzja. Ciągłe uczucie głodu jest naprawdę męczące i bolesne. Wielokrotnie kłóciłam się z rodzicami, ze znajomymi, którzy chcieli mi pomóc. W końcu zaczęłam rozumieć, że to szaleńcze odchudzanie nie jest tego wszystkiego warte, że w imię chudości nie mogę stracić siebie.
Wiele dziewczyn nie ma takiej autokontroli jak ty.
Tak, one dążą do celu, którym jest zawsze kilka kilogramów mniej. Ja doszłam do granicy i odwróciłam się. Wiele z nich ją przekracza nie znajdując pomocy.
Tak, one dążą do celu, którym jest zawsze kilka kilogramów mniej. Ja doszłam do granicy i odwróciłam się. Wiele z nich ją przekracza nie znajdując pomocy.
W książce opisujesz kult szczupłości, któremu poddana jest Ala. Uważasz, że to duży problem?
Zdecydowanie. Zwłaszcza wśród bardzo młodych, nieukształtowanych osób, które jeszcze nie skonfrontowały świata medialnego z tym rzeczywistym. Młodzi ludzie, a zwłaszcza dziewczyny, uwielbiają ze sobą rywalizować. Już w bardzo młodym wieku pojawiają się wśród nich wyzwiska typu „grubaska”, jest presja by chudnąć, być lepszym, szczuplejszym, ładniejszym.
W kulturze masowej jedynym ideałem jest piękne, szczupłe, młode ciało. Tak naprawdę nie ma żadnego wzorca z drugiej strony. Są w mediach osoby o pulchniejszych kształtach, ale są one miażdżone krytyką i wyśmiewane.
Zdecydowanie. Zwłaszcza wśród bardzo młodych, nieukształtowanych osób, które jeszcze nie skonfrontowały świata medialnego z tym rzeczywistym. Młodzi ludzie, a zwłaszcza dziewczyny, uwielbiają ze sobą rywalizować. Już w bardzo młodym wieku pojawiają się wśród nich wyzwiska typu „grubaska”, jest presja by chudnąć, być lepszym, szczuplejszym, ładniejszym.
W kulturze masowej jedynym ideałem jest piękne, szczupłe, młode ciało. Tak naprawdę nie ma żadnego wzorca z drugiej strony. Są w mediach osoby o pulchniejszych kształtach, ale są one miażdżone krytyką i wyśmiewane.
Media z jednej strony pokazują na Anję Rubik, a z drugiej Grycanki. Nie ma nic pośrodku.
Dokładnie! I Anja jest wzorem dla tych wszystkich nastolatek. Dziewczyny się z nią porównują, wszystkie chcą jej sukcesu, piękna i sławy. Tymczasem ważne jest żeby przede wszystkim dobrze czuć we własnym ciele, żeby je szanować i dbać o nie, a nie wystawiać na próby i męki tylko po to, by sprostać wymaganiom kultury masowej.
Oczywiście nie można przesadzać też w drugą stronę, to równie niezdrowe. Ważne, żeby zachować zdrowy rozsądek i dystans do kolorowych magazynów.
Dokładnie! I Anja jest wzorem dla tych wszystkich nastolatek. Dziewczyny się z nią porównują, wszystkie chcą jej sukcesu, piękna i sławy. Tymczasem ważne jest żeby przede wszystkim dobrze czuć we własnym ciele, żeby je szanować i dbać o nie, a nie wystawiać na próby i męki tylko po to, by sprostać wymaganiom kultury masowej.
Oczywiście nie można przesadzać też w drugą stronę, to równie niezdrowe. Ważne, żeby zachować zdrowy rozsądek i dystans do kolorowych magazynów.
Po zakończeniu twojego odchudzania miałaś jeszcze myśli, że może warto byłoby do tego wrócić? Wahałaś się?
Jasne. Zdarza mi się, że nie lubię swojego ciała, albo pragnę je „udoskonalić”. W momentach kryzysowych czasami myślę, że może gdybym się odchudziła to czułabym się ze sobą lepiej. To są już tylko cienie tamtego okresu, ale wydaje mi się, że zawsze gdzieś z tyłu głowy pozostaje chęć do chudości. To kiedyś może na nowo się obudzić. Trzeba to kontrolować.
Jasne. Zdarza mi się, że nie lubię swojego ciała, albo pragnę je „udoskonalić”. W momentach kryzysowych czasami myślę, że może gdybym się odchudziła to czułabym się ze sobą lepiej. To są już tylko cienie tamtego okresu, ale wydaje mi się, że zawsze gdzieś z tyłu głowy pozostaje chęć do chudości. To kiedyś może na nowo się obudzić. Trzeba to kontrolować.
Długo pisałaś tę książkę?
W 2010 roku wysłałam swój dziennik na konkurs „Zwierciadła” i tam zostałam zauważona. Nawiązałam kontakt z redakcją magazynu, Tomasz Jastrun w pewnym momencie rzucił hasło, że mogłabym napisać książkę. „KochAną” pisałam osiem miesięcy.
W 2010 roku wysłałam swój dziennik na konkurs „Zwierciadła” i tam zostałam zauważona. Nawiązałam kontakt z redakcją magazynu, Tomasz Jastrun w pewnym momencie rzucił hasło, że mogłabym napisać książkę. „KochAną” pisałam osiem miesięcy.
Czym dla ciebie jest „KochAna”?
Pisanie tej książki było bardzo oczyszczające, pozwoliło zamknąć pewien etap w moim życiu, ale ja nie traktuje jej jako formy rozgrzeszenia.
Pisanie tej książki było bardzo oczyszczające, pozwoliło zamknąć pewien etap w moim życiu, ale ja nie traktuje jej jako formy rozgrzeszenia.
A jak?
Dla mnie ona ma dużo różnych funkcji. Pierwszą jest moja potrzeba pisania o emocjach, uczuciach, przelanie wszystkiego na papier i tworzenie historii. Druga wydaje mi się jeszcze ważniejsza – zależy mi na tym, by ludzie nie byli obojętni na problemy związane z anoreksją i bulimią. Mam nadzieję, że moja książka choć trochę w tym pomoże. Chciałabym, żeby „KochAna” uświadomiła wagę tego problemu, a osobom, które są chore, pokazała, że ich ból nie jest pomijany. Może też być przestrogą.
Dla mnie ona ma dużo różnych funkcji. Pierwszą jest moja potrzeba pisania o emocjach, uczuciach, przelanie wszystkiego na papier i tworzenie historii. Druga wydaje mi się jeszcze ważniejsza – zależy mi na tym, by ludzie nie byli obojętni na problemy związane z anoreksją i bulimią. Mam nadzieję, że moja książka choć trochę w tym pomoże. Chciałabym, żeby „KochAna” uświadomiła wagę tego problemu, a osobom, które są chore, pokazała, że ich ból nie jest pomijany. Może też być przestrogą.
Czy nie uważasz, że problem anoreksji jest w Polsce spłycany, traktowany banalnie?
Oczywiście, że jest. Rozpieszczone dziewczyny szukają na siłę problemów, wpatrzone w modelki zaczynają bawić się w odchudzanie – to ciągle najczęstsza opinia dotycząca chorych kobiet. Mimo, że mówi się o tym, są pokazywane reportaże, to temat nie jest traktowany zbyt poważnie czego przykładem jest jeden z odcinków „Rozmów w toku” poświęcony tej chorobie.
Oczywiście, że jest. Rozpieszczone dziewczyny szukają na siłę problemów, wpatrzone w modelki zaczynają bawić się w odchudzanie – to ciągle najczęstsza opinia dotycząca chorych kobiet. Mimo, że mówi się o tym, są pokazywane reportaże, to temat nie jest traktowany zbyt poważnie czego przykładem jest jeden z odcinków „Rozmów w toku” poświęcony tej chorobie.
O czym był ten odcinek?
Pamiętam, że była tam dziewczyna zmagająca się z anoreksją, postawili przed nią talerz z obiadem. Wszyscy stali nad nią i mówili: „Jedz”, „Przecież możesz zjeść”, starali się wywrzeć na biednej dziewczynie presję. Później kazali stanąć jej przed lustrem i opowiadać co czuje. Żerowali na jej emocjach, starali się wmusić w nią jedzenie. Oglądałam ten odcinek pisząc książkę, pamiętam, że bardzo mną to poruszyło.
Ludzie nie do końca rozumieją czym jest anoreksja. Myślą, że jak wydadzą polecenie „usiądź i jedz”, dopilnują, żeby talerz był pusty to wszystko będzie dobrze. Tymczasem powstrzymywanie się przed posiłkami jest tylko częścią problemu.
Pamiętam, że była tam dziewczyna zmagająca się z anoreksją, postawili przed nią talerz z obiadem. Wszyscy stali nad nią i mówili: „Jedz”, „Przecież możesz zjeść”, starali się wywrzeć na biednej dziewczynie presję. Później kazali stanąć jej przed lustrem i opowiadać co czuje. Żerowali na jej emocjach, starali się wmusić w nią jedzenie. Oglądałam ten odcinek pisząc książkę, pamiętam, że bardzo mną to poruszyło.
Ludzie nie do końca rozumieją czym jest anoreksja. Myślą, że jak wydadzą polecenie „usiądź i jedz”, dopilnują, żeby talerz był pusty to wszystko będzie dobrze. Tymczasem powstrzymywanie się przed posiłkami jest tylko częścią problemu.
Korzystałaś z for internetowych Pro Ana?
Tak, byłam na takiej stronie, ale mi zawsze wydawało się, że ze mną jest trochę inaczej niż z resztą. Czułam, że jestem spoza świata tamtych dziewczyn, że one są bardzo naiwne, a ja o wiele bardziej świadoma w swoim odchudzaniu.
Tak, byłam na takiej stronie, ale mi zawsze wydawało się, że ze mną jest trochę inaczej niż z resztą. Czułam, że jestem spoza świata tamtych dziewczyn, że one są bardzo naiwne, a ja o wiele bardziej świadoma w swoim odchudzaniu.
Patrząc z perspektywy czasu byłaś bardziej świadoma?
Trudno mi powiedzieć. Odchudzanie sprawiało mi wielką przyjemność, każdy zrzucony kilogram wiązał się z przypływem euforii, ale po pewnym czasie zauważyłam, że to mi zaburza myśli, że aż zanadto skupiam się na swojej wadze i ograniczaniu jedzenia.
Na tych forach spotkałam dziewczyny, które chorują od wielu lat, nie mają nikogo do kogo mogłyby się zwrócić i poprosić o pomoc czy wsparcie. Strasznie im współczuję.
Trudno mi powiedzieć. Odchudzanie sprawiało mi wielką przyjemność, każdy zrzucony kilogram wiązał się z przypływem euforii, ale po pewnym czasie zauważyłam, że to mi zaburza myśli, że aż zanadto skupiam się na swojej wadze i ograniczaniu jedzenia.
Na tych forach spotkałam dziewczyny, które chorują od wielu lat, nie mają nikogo do kogo mogłyby się zwrócić i poprosić o pomoc czy wsparcie. Strasznie im współczuję.
W książce opisujesz też w jaki sposób Ala oszukuje swoją rodzinę chowając przed nią niezjedzone posiłki. Ty też używałaś różnych sztuczek?
Tak, zdarzały mi się różne triki co zrobić, by nie nakryli mnie na niejedzeniu.
Tak, zdarzały mi się różne triki co zrobić, by nie nakryli mnie na niejedzeniu.
Jak znajomi zareagowali na książkę? Pytam, bo już we wstępie zaznaczasz, że część z nich posłużyła za wzór dla postaci.
Osoby, które są bohaterami książki, wiedzą o tym, że moje relacje z poszczególnymi ludźmi częściowo zostały zawarte w „KochAnej”. Bardzo bałam się tego, jak zareagują na to opisani znajomi, ale na razie wydaje się być w porządku. Oczywiste, że książka nie oddaje pełni poszczególnych relacji, jest pewnym uproszczeniem i po części fikcją. Jak było naprawdę wie tylko garstka osób.
Osoby, które są bohaterami książki, wiedzą o tym, że moje relacje z poszczególnymi ludźmi częściowo zostały zawarte w „KochAnej”. Bardzo bałam się tego, jak zareagują na to opisani znajomi, ale na razie wydaje się być w porządku. Oczywiste, że książka nie oddaje pełni poszczególnych relacji, jest pewnym uproszczeniem i po części fikcją. Jak było naprawdę wie tylko garstka osób.
Spotkałaś się z jakimiś negatywnymi reakcjami dotyczącymi książki? Komentarzami z pytaniami po co to robisz, że szukasz taniej sensacji?
Nie, zupełnie nie. Wręcz przeciwnie. Przyszedł do mnie mail, w którym dziewczyna bardzo dziękowała mi za „KochAną”. Pisała, że cierpi na podobne zaburzenia, że czuje się jakbym zajrzała do jej duszy. Ta dziewczyna chciała podzielić się swoimi emocjami, a swoim listem z podziękowaniem za książkę zrobiła mi wielką przyjemność.
Nie, zupełnie nie. Wręcz przeciwnie. Przyszedł do mnie mail, w którym dziewczyna bardzo dziękowała mi za „KochAną”. Pisała, że cierpi na podobne zaburzenia, że czuje się jakbym zajrzała do jej duszy. Ta dziewczyna chciała podzielić się swoimi emocjami, a swoim listem z podziękowaniem za książkę zrobiła mi wielką przyjemność.
Co skłoniło cię do porzucenia tego trybu życia?
To wszystko jest procesem. Stopniowo zaczęłam zauważać, że popełniam błąd i jeszcze chwila, a wpadnę w jakąś straszną otchłań. Bardzo pomogło mi wsparcie rodziny i przyjaciół. Przez okres, gdy miałam swój epizod anorektyczny sprawiałam ból moim najbliższym, którzy bardzo chcieli mi pomóc, lecz ja byłam uparta i głucha na ich rady. Szczęśliwie sama w końcu zmądrzałam. Każdy z nas nosi w sobie wewnętrzne demony. Czasami przybierają oblicza anoreksji i bulimii. Szkoda tracić energię na destrukcję, jednak wiem, że przezwyciężenie tych chorób jest trudne.
To wszystko jest procesem. Stopniowo zaczęłam zauważać, że popełniam błąd i jeszcze chwila, a wpadnę w jakąś straszną otchłań. Bardzo pomogło mi wsparcie rodziny i przyjaciół. Przez okres, gdy miałam swój epizod anorektyczny sprawiałam ból moim najbliższym, którzy bardzo chcieli mi pomóc, lecz ja byłam uparta i głucha na ich rady. Szczęśliwie sama w końcu zmądrzałam. Każdy z nas nosi w sobie wewnętrzne demony. Czasami przybierają oblicza anoreksji i bulimii. Szkoda tracić energię na destrukcję, jednak wiem, że przezwyciężenie tych chorób jest trudne.