
"Państwo pomagało Polakowi w Anglii, a one były całkiem same. Ministerstwa, urzędy, NFZ, ambasada odmówiły im pomocy" – opisuje historię pani Heleny i jej córek rzeszowska "Wyborcza". Kobieta trafiła do szpitala we Włoszech, była w stanie krytycznym, lekarze w Neapolu nie chcieli jej operować. Córki dobijały się do polskich władz. Bezskutecznie.
Córka opowiedziała jak walczyła
"Co mamy wspólnego z rodziną tego mężczyzny? Nasza mama też była w szpitalu za granicą. Walczyłyśmy razem z siostrą najpierw, żeby w ogóle ją leczono, a potem, żeby ją przewieźć do Polski. Ale nam nikt nie pomógł – powiedziała "Wyborczej" pani Mariola, jedna z córek."Z kancelarii premiera i prezydenta, od pana Kaczyńskiego odpowiedzi nie dostałam do dziś. MON, który dysponuje samolotem, którym można przewozić rannych i chorych, odmówił – bo COVID. Ministerstwo Sprawiedliwości ma specjalny fundusz dla ofiar przestępstw. Myślałam, że nam pomogą. Zwróciłam się do ambasady RP. Odpowiedziano mi, że jest czas urlopów i nie ma kto się zająć moją sprawą. Usłyszałam radę: „Zorganizujcie zbiórkę”. Trochę w kontaktach ze szpitalem pomógł nam konsul honorowy w Neapolu". Czytaj więcej
