
Ksiądz Waldemar Chrostowski podczas mszy w warszawskiej archikatedrze odniósł się do strajków kobiet. Porównał protesty, które opanowały Polskę, do rewolucji bolszewickiej i mówił o upadku jakichkolwiek wartości. Mocne słowa padły z ust duchownego podczas mszy świętej w miesięcznicę smoleńską.
REKLAMA
Ks. prof. Waldemar Chrostowski wygłosił kazanie podczas niedzielnej mszy w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej, w którym odniósł się do Strajku Kobiet:
– Ta rewolta chce pozostawić ludzi przy życiu i przy używaniu, ale zatruwa i zabija ducha. Większość sprytnie sterowana przez wytrawnych ideologów i graczy zawsze wybierze Barabasza – mówił z ambony ksiądz.
Duchowny krytykował protestujących za brak posłuszeństwa wobec Bożej woli. Zarzucał im też pychę, rozwiązłość i wulgarność:
– Słyszeliśmy niedawno głośne nawoływania: dym w kościołach. Doświadczyliśmy wdzierania się do kościołów, ich oszpecania, profanowania, szyderczej pogardy wobec kapłanów, braku poszanowania dla świętości, szykanowania pobożności, kpiny z pojęcia grzechu i potrzeby zbawienia. Więcej, kpiny i szyderstwa z ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa. Patrzyliśmy na to jakby bezradnie, zszokowani, że coś takiego jest możliwe. Ale każdy bunt przeciw Bogu i przeciw świętości zawsze obraca się przeciw człowiekowi.
Czytaj także:źródło: Onet.pl
