
W tym roku 11 listopada ma w Warszawie wyglądać jeszcze gorzej niż rok temu. Wspominając wydarzenia sprzed roku trudno wyobrazić sobie, czy to w ogóle możliwe. Organizatorzy Marszu Niepodległości spodziewają się na nim czterokrotnie więcej uczestników. W stanie podwyższonej mobilizacji są też środowiska lewicowe.
Po zeszłorocznych zamieszkach 11 listopada, Bronisław Komorowski przygotował projekt ustawy, który miał zapobiec takim wydarzeniom w przyszłości. Jednak przepisy nie wejdą w życie przed tegorocznym Marszem Niepodległości. Co więcej inicjatywa prezydenta dodatkowo zmobilizowała środowiska prawicowe, które ustawę nazywają "kagańcową". Nie będzie też wspólnego marszu pod patronatem głowy państwa – informuje "Rzeczpospolita".
Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych
oświadczenie wzywające do udziału w Marszu Niepodległości
Dlatego też w tegorocznej manifestacji ma wziąć udział nawet czterokrotnie więcej uczestników niż przed rokiem. W internecie trwa już mobilizacja uczestników. Ożywiają się nawet działacze, którzy byli aktywni w latach 90. i od dawna nie zajmowali się polityką.
Mobilizuje się również lewica. Ruch 7 Listopada chce przypomnieć tradycje dawnego PPS. Antifa i Porozumienie 11 Listopada wezwały już do zablokowania Marszu Niepodległości. Policja uspokaja, ale podobnie było przed rokiem. Jak się skończyło, wiemy.
Źródło: "Rzeczpospolita"
