
W Polsce rośnie liczba zakażeń. Obecną sytuację ocenił w "Faktach po Faktach" w piątek prof. Krzysztof Simon, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Podkreślił, że wzrost zachorowań na covid-19 to nie tylko efekt brytyjskiej mutacji wirusa, ale przede wszystkim nieodpowiedzialności Polaków.
REKLAMA
Sytuacja epidemiczna w Polsce wciąż jest niepokojąca. W sobotę 13 marca rząd poinformował aż o 21 049 nowych zakażeniach. Zmarły kolejne 343 osoby. Od początku epidemii w Polsce na COVID-19 oficjalnie zachorowało 1 889 360 osób. Życie straciło 47 068 chorych.
Prosefor Simon o epidemii w Polsce
O rosnącej liczbie zakażeń mówił w piątkowym wydaniu "Faktów po Faktach" prof. Krzysztof Simon. Kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu ocenił, że jest to przede wszystkim efekt nieodpowiedzialnego zachowania Polaków.– Epidemia się nie szerzy tylko dlatego, że się pojawił jakiś wariant brytyjski – kolejny zresztą, który jest bardziej zaraźliwy, ale tak samo patogenny – tylko dlatego, że przenoszą to ludzie na ludzi. Chorzy zawdzięczają swój los innym ludziom, którzy przenieśli wirusa – czy świadomie, czy nieświadomie – stwierdził.
Specjalista sprecyzował, że ci, którzy robią to nieświadomie to "bezobjawowi nosiciele albo supernosiciele". – Ale ci, co nie noszą masek, kaszlą, kichają i mają w nosie innych, to świadomie przenoszą to nieszczęście. Jakby wszyscy wszystko przestrzegali, skala by była minimalna – dodał.
Prof. Krzysztof Simon wyznał, że "od dwóch tygodni każdy dzień zaczyna od wypisania aktów zgonu". Zaapelował więc o odpowiedzialność. Jak podkreślił, konieczne są "wszystkie możliwe blokady: maski, mycie rąk, dystans, izolacji w domu osób chorych, kwarantanna w domu osób z kontaktu". – Jeśli tego nie będzie, epidemia się szerzy – zauważył w "Faktach po Faktach".
Masowe testy na koronawirusa
Specjalista w dziedzinie chorób zakaźnych skomentował również projekt wprowadzenia masowych testów na koronawirusa, który wprowadziły niektóre kraje. Czy miałby on sens w Polsce? Zdaniem profesora niekoniecznie.– Można testować, ale to kosztuje fortunę. Można cały naród przetestować, ale podstawową sprawą jest przetestować przypadki objawowe i osoby z kontaktu, bo to stanowi realne zagrożenie przeniesienia zakażenia na innych. Natomiast przetestować czterdziestomilionowe państwo jest chyba lekką przesadą. Przecież zbankrutujemy na miejscu. W każdym razie ja tak uważam – ocenił.
Jednocześnie prof. Krzysztof Simon podkreślił, że szansę na poprawę widać dzięki szczepieniom. – Praktycznie nie przyjmujemy, poza takimi desperatami, którzy się nie chcieli szczepić, pracowników służby zdrowia, czyli już mamy tę bazę, która jest w stanie tymi ludźmi opiekować się, leczyć. Nie mamy strat – poinformował w TVN24.
Do kiedy trzecia fala?
– Generalnie musimy się przygotować na wzrost zakażeń i cała służba zdrowia musi być rzucona w tym kierunku, do opieki, eliminując te działania, które nie dotyczą bezpośrednio zagrożenia życia – mówił kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. – Sądzę, że to się wyciszy w ciągu miesiąca, ta skala, bo to jest typowe dla tych zakażeń: wzrost zakażeń w okresie albo jesienno-zimowym, albo zimowo-wiosennym.Kiedy koronawirus przestanie się szczerzyć? Prof. Simon stwierdził, że w momencie, gdy 90 proc. populacji przejdzie COVID-19 lub podda się szczepieniu. Jak ocenił, "z epidemią, tą skalą, którą mamy, poradzimy sobie do końca roku". – To znaczy będzie zdecydowanie mniej przypadków, uwolnimy służbę zdrowia od nadmiaru tych przypadków, będzie można się zajmować w sposób racjonalny innymi – sprecyzował.
Czytaj także:źródło: TVN24
