
Pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska przesłała Senatowi sprawozdanie z działalności SN, mimo że nie przegłosowali go sędziowie. Kancelaria Senatu uznała jednak, że "nie o tym sprawozdaniu jest mowa w ustawie".
REKLAMA
W całym tym zamieszaniu chodzi o sprawozdanie, w którym pierwszy prezes SN przedstawia działalność Sądu Najwyższego w danym roku i opisuje problemy wynikające z orzecznictwa. Zgodnie z przepisami co roku taką informację muszą otrzymać prezydent, KRS, a także Sejm i Senat. Według Kancelarii Senatu Małgorzata Manowska nie zastosowała się należycie do wyżej wspomnianych przepisów.
"Pierwszy prezes nie wykonał ciążącego na nim obowiązku ustawowego i nie przedłożył informacji o działalności Sądu Najwyższego w 2019 r. A termin na wykonanie tego obowiązku upłynął z końcem 2020 r." – czytamy w opinii prawnej zleconej przez Kancelarię Senatu.
"Pierwszy Prezes przedstawia projekt informacji zgromadzeniu sędziów SN. Zgromadzenie rozpatruje projekt i przyjmuje informację" – mówi ustawa o SN.
Małgorzata Manowska nie zwołała jednak zgromadzenia, a sędziowie nie przyjęli informacji. Kancelaria Senatu poinformowała zatem, że pierwszy prezes tym samym nie złożył Senatowi informacji, a wyłącznie projekt, który nie podlega rozpatrzeniu przez Senat.
Z nieoficjalnych informacji "Gazety Wyborczej" wynika, że do podobnych wniosków doszli również eksperci Kancelarii Sejmu. Możliwe zatem, że sprawozdania nie rozpatrzy ani Senat, ani Sejm.
Do zakwestionowania informacji złożonej przez pierwszego prezesa SN doszło pierwszy raz. Według władz winna tej sytuacji jest pandemia, jednak zdaniem sędziów może w tym chodzić o coś zupełnie innego – mianowicie o uniemożliwienie samorządowi sędziowskiemu, by wypowiedział się o zmianach w SN pod rządami Manowskiej.
Co teraz ze sprawozdaniem z działalności SN? Szef Kancelarii Senatu wystosował do Pierwszego Prezesa SN pismo, w którym zwrócił się o przedłożenie informacji przyjętej przez zgromadzenie w trybie określonym w ustawie.
Czytaj także:źródło: "Gazeta Wyborcza"
