
Prof. Andrzej Horban w TVN24 został zapytany, czy rząd PiS dobrze postąpił w grudniu wpuszczając do kraju na święta nieprzetestowanych Polaków z Wielkiej Brytanii. Brytyjska odmiana covid przyczynia się do obecnego szczytu zakażeń i lockdownu. Według doradcy premiera jedyną alternatywą było "przeniesienie całej populacji na Tajwan".
REKLAMA
Rząd Zjednoczonej Prawicy był krytykowany za niekontrolowane wpuszczanie tysięcy Polaków z Wielkiej Brytanii już w grudniu, gdy inne państwa wprowadzały zasady bezpieczeństwa, by ograniczyć transmisję brytyjskiej odmiany koronawirusa.
Gabinet Mateusza Morawieckiego zatrzymał ruch lotniczy z opóźnieniem w porównaniu do innych państw europejskich. W międzyczasie LOT swobodnie podstawiał na Wyspy dreamlinery, by zabrać do Polski jak najwięcej osób. Podróżni mogli, ale nie musieli się przetestować na obecność wirusa. Teraz pytanie o te decyzje rządu zadał ekspertowi Piotr Kraśko.
Prof. Andrzej Horban odpowiedział na to pytanie na zasadzie "wszystko albo nic". Jego zdaniem, skoro nie było możliwości 100 proc. ochrony przed przeniknięciem brytyjskiego covid do Polski, to wprowadzanie ograniczeń nie miało sensu.
– Jedyną możliwością ochrony, by ten wirus do nas nie dotarł, było przeniesienie całej populacji na Tajwan. Czy pan redaktor sobie wyobraża, by zamknąć granice Polski na cztery miesiące? – zapytał dziennikarza prof. Andrzej Horban. – Zamknięcie granic Polski nie zmieniłoby faktu, że mielibyśmy drugą i trzecią falę pandemii. Ten wirus i tak by do nas dotarł – powtórzył doradca premiera Morawieckiego.
Zaznaczył, że jesteśmy na granicy wydolności systemu opieki zdrowotnej, ale do załamania jeszcze nie doszło.
źródło: TVN24
Czytaj także: