
We wtorek odbyła się sesja łódzkiego sejmiku wojewódzkiego. Obrady dotyczyły emisji obligacji, które mają pokryć deficyt w budżecie na rok 2021. Punkt przeszedł bez dyskusji, ale duże oburzenie wywołały wypowiedzi radnego PiS Waldemara Wojciechowskiego, który pozwolił sobie na skandaliczne "powiedzenie" o Żydach.
REKLAMA
Podczas wtorkowych obrad łódzkiego sejmiku, radni zajęli się zmianami w uchwale budżetowej i zmianami w strukturze departamentu zajmującego się rolnictwem. Wówczas to głos zabrał szef klubu radnych PiS Waldemar Wojciechowski. Na początku swojej wypowiedzi odniósł się do osób, które kupują na jednym z rynków w Łodzi.
Obecny na sali radny KO Paweł Bliźniuk przekazał we wpisie na Twitterze, że samorządowiec określił klientów Łódzkiego Rynku Handlowego Zjazdowa "cwaniakami" oraz stwierdził, że "trzepią kieszenie łodzian". Następnie Waldemar Wojciechowski przytoczył antysemickie "powiedzenie".
"Dlaczego Żyd nie kupuje ziemi? Bo ziemia nie da się oszukać" – rzucił polityk. Jego słowa potwierdził też inny radny, szef opozycyjnego klubu Koalicji Obywatelskiej Marcin Bugajski. Nazwał wypowiedź radnego "obrzydliwie antysemicką".
– Uważam, że to było antysemickie stwierdzenie. To skandal, żeby utrwalać takie stereotypy. Poza tym te słowa nie miały absolutnie żadnego oparcia w dyskusji – powiedział w rozmowie z Gazeta.pl samorządowiec. Przyznał też, że nie ma pojęcia, jaki związek z tematem dyskusji miała antysemicka wypowiedź Wojciechowskiego.
Radni z KO domagali się od przewodniczącej sejmiku Iwony Koperskiej reakcji na skandaliczne słowa radnego PiS. Odmówiła jednak, twierdząc, że "nie ma miejsca na komentowanie wypowiedzi radnych". Sam Waldemar Wojciechowski stwierdził potem, że powiedział prawdę, bo "rolnik musi bronić się sam".
Czytaj także: