
Po meczu z Portugalią pojawiają się różne głosy o polskiej reprezentacji. Jedni mówią, że Polacy zagrali dobrze, odważnie. Inni - że taki mecz o niczym nie świadczy, bo co innego gra towarzyska, a co innego ważne spotkanie o punkty. Dziś w całą dyskusję postanowił włączyć się Peter Schmeichel. Słynny duński bramkarz, legenda Manchesteru United nie daje nam żadnych szans na wyjście z grupy. Do swojego zdania oczywiście ma prawo, tyle że używa argumentów, które z logiką mają niewiele wspólnego.
REKLAMA
Schmeichel, w rozmowie, której fragment znajdujemy na Sport.pl (pełna wersja będzie w poniedziałkowej "Gazecie") mówi, że Rosja ma obecnie najsilniejszą reprezentację w historii. Hmmm, naprawdę tak powiedział? Aż się w to nie chce wierzyć. Może więc kilka faktów, punkt po punkcie:
1. Na Euro 2008 Rosjanie byli prowadzeni przez Guusa Hiddinka, uznawanego od lat za jednego z najlepszych trenerów świata
2. Doszli tam do półfinału, prezentując, zwłaszcza przeciwko Szwedom i Holendrom, piłkę kosmiczną.
3. Gwiazdami tamtej drużyny byli Andriej Arszawin i Jurij Żyrkow.
4. Arszawin grał później w Arsenalu Londyn, ostatnio był tam kompletnie bez formy, teraz powrócił do Rosji, tyle że nad Newą, w Zenicie Sankt Petersburg, nie będzie raczej na codzień rywalizował z najlepszymi piłkarzami świata.
5. Żyrkow - odkrycie turnieju - trafił do Chelsea Londyn ale nie łapał się tam do pierwszego składu. Teraz występuje w Anży Machaczkała. Problem ten sam co w punkcie czwartym.
6. W Anglii, w Evertonie, występował też Dinijar Bilialetdinow. Ten efektownie grający piłkarz dziś wrócił do moskiewskiego Spartaka. Też ten sam problem.
7. Rosjanie nie zakwalifikowali się na mundial w RPA (porażka w barażu ze Słowenią) a na Euro 2012 trafili głównie dlatego, że byli w najsłabszej z grup eliminacyjnych.
8. Młodzi piłkarze? Jedynym naprawdę godnym uwagi jest Ałan Dzagojew z CSKA Moskwa. Tyle, że rozmawiałem kiedyś z rosyjskim dziennikarzem i on powiedział mi, że 21 lat Dżagojewa należy traktować z dużym przymrużeniem oka. Po prostu uczył się kiedyś piłki w pewnej akademii, gdzie masowo odmładzano piłkarzy.
2. Doszli tam do półfinału, prezentując, zwłaszcza przeciwko Szwedom i Holendrom, piłkę kosmiczną.
3. Gwiazdami tamtej drużyny byli Andriej Arszawin i Jurij Żyrkow.
4. Arszawin grał później w Arsenalu Londyn, ostatnio był tam kompletnie bez formy, teraz powrócił do Rosji, tyle że nad Newą, w Zenicie Sankt Petersburg, nie będzie raczej na codzień rywalizował z najlepszymi piłkarzami świata.
5. Żyrkow - odkrycie turnieju - trafił do Chelsea Londyn ale nie łapał się tam do pierwszego składu. Teraz występuje w Anży Machaczkała. Problem ten sam co w punkcie czwartym.
6. W Anglii, w Evertonie, występował też Dinijar Bilialetdinow. Ten efektownie grający piłkarz dziś wrócił do moskiewskiego Spartaka. Też ten sam problem.
7. Rosjanie nie zakwalifikowali się na mundial w RPA (porażka w barażu ze Słowenią) a na Euro 2012 trafili głównie dlatego, że byli w najsłabszej z grup eliminacyjnych.
8. Młodzi piłkarze? Jedynym naprawdę godnym uwagi jest Ałan Dzagojew z CSKA Moskwa. Tyle, że rozmawiałem kiedyś z rosyjskim dziennikarzem i on powiedział mi, że 21 lat Dżagojewa należy traktować z dużym przymrużeniem oka. Po prostu uczył się kiedyś piłki w pewnej akademii, gdzie masowo odmładzano piłkarzy.
Co się stało ze Schmeichelem, że powiedział te słowa? Nie wiem, może wzorem bohaterów "Seksmisji" poddał się hibernacji. Zapadł w sen zaraz po poprzednim Euro, a obudził się dopiero teraz.
Słynny duński bramkarz, legenda Manchesteru United, polską grupę nazywa nieprzewidywalną. Taką, gdzie wszystko może się zdarzyć. Tak, to trafna diagnoza, bo wydaje się, że każdy zespół (Polska, Grecja, Rosja i Czechy) ma w miarę porównywalne szanse na awans. Rozmawiałem jakiś czas temu o tym z Pavelem Kuką, byłym napastnikiem reprezentacji Czech, mistrzem Niemiec, srebrnym medalistą Euro 1996.
Moje pytanie (rozmowa ukazała się na portalu Weszlo.com): - Co pan czuł, gdy w Kijowie wyciągane były kolejno karteczki z napisami: Czech Republic, Greece i Russia?
Odpowiedź Kuki, bez zastanowienia: - Radość. I cieszę się wciąż, bo nie będę ukrywał, że nasza grupa jest zdecydowanie najłatwiejsza. Wszyscy, którzy w niej są, mogą z losowania być bardzo zadowoleni. Co więcej, ja nawet w historii ostatnich wielkich turniejów nie przypominam sobie tak łatwej grupy.
Nic dodać nic ująć.
Schmeichel ma oczywiście rację, że musimy zrobić wiele by dogonić najlepsze drużyny Europy. Gdy w Gdańsku Niemcy przykręcali śrubę, od razu Wojtek Szczęsny musiał dokonywać cudów, byśmy nie straclili bramki. Gdy tempo podkręcali w środę Nani i Ronaldo, brakowało detali, jednego celnego podania, by ktoś mógł strzelać do prawie pustej już polskiej bramki. Nie muszę też chyba przypominać, co stało się gdy na niezłym poziomie zagrali przeciw nam występujący w najmocniejszym składzie Hiszpanie.
Polska - Portugalia - emocje jak na rybach CZYTAJ WIĘCEJ
Tak, Peter. Masz rację. Brakuje nam wiele. Nawet do takiej Danii, za którą pewnie trzymasz kciuki. Tyle tylko, że z nią, albo Niemcami, Portugalią, Holandią, możemy zmierzyć się dopiero w 1/4 finału.
Na naszych grupowych rywali może wystarczyć to, co posiadamy. A mamy świetnego bramkarza, równie dobrą trójkę z Borussii Dortmund, spory potencjał na skrzydłach i niezły szybki kontratak.
Nie tak dawno Wojciech Olejniczak skrytykował na swoim blogu Jana Tomaszewskiego. Napisał, że były bramkarz reprezentacji, mówiąc, że na Euro nie będzie wpierał Polaków, po prostu puścił szmatę.
Trochę mi przykro, bo Schmeichel był jednym z moich ulubionych piłkarzy. Podziwiałem jego świetne interwencję. Rozdziawiałem gębę, gdy bronił w sytuacjach niewyobrażalnych.
A teraz, już po zakończeniu kariery, też puszcza szmatę.

