Goldman Sachs wspiera Mitta Romneya. Bankierzy dali mu prawie milion dolarów, chociaż wcześniej popierali Obamę

Mitt Romney podczas wizyty w Polsce
Mitt Romney podczas wizyty w Polsce Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
W 2008 roku pracownicy Goldman Sachs wspierali Baracka Obamę. Na jego kampanię przeznaczyli wtedy ponad milion dolarów. Teraz jednak im się odwidziało i postanowili wesprzeć Mitta Romneya. Dlaczego?


Żadna firma tak nie przyczyniła się do wygranej Obamy w 2008 roku i żadna firma tak nie przyczyni się do jego porażki w 2012 – pisze o Goldman Sachs "Wall Street Journal". Dziennik donosi też, że jeszcze żadna spółka tak drastycznie nie zmieniła swojego nastawienia do kandydatów na prezydenta.


W 2008 roku pracownicy Goldman Sachs przeznaczyli na kampanię kandydata Demokratów Baracka Obamy ponad milion dolarów. W tym roku zaś Obama dostał od banku tylko 136 tysięcy dolarów – mniej, niż zebrał od pracowników Departamentu Stanu.

Czytaj też: "Pomarańczowy Romney". Amerykanie śmieją się z kandydata Republikanów

Dla odmiany, pracownicy GS na kampanię przedstawiciela Republikanów (potocznie nazywanych GOP) Mitta Romneya przekazali 900 tysięcy dolarów, plus 900 tysięcy dolarów na jego super PAC (Political Action Comittee). Super PAC to komitet, który może zbierać dowolną ilość pieniędzy od donatorów – organizacji, osób indywidualnych, fundacji itd. – i wykorzystywać je na wsparcie konkretnego polityka. Super PAC różnią się od zwykłych PAC tym, że nie mogą przekazywać pieniędzy bezpośrednio kandydatowi, a z otrzymanych darowizn muszą się szczegółowo rozliczać.


Łącznie więc Goldman Sachs wsparł kampanię Romneya kwotą 1,8 miliona dolarów. To o tyle szokujące, że bank ten był liderem wśród firm, jeśli chodzi o finansowanie kampanii Demokratów w ciągu ostatnich 23 lat. Dane te zbierane i analizowane są w Center for Responsive Politics – pisze "WSJ".


Skąd takie przetasowanie w finansach? Według "Wall Street Journal" wynika to z kilku faktów. Po pierwsze, pracownikom Goldman Sachs nie podobało się, że Biały Dom wielokrotnie krytykował ich bank. Obecna administracja USA mówiła o bankierach "tłuste koty". Finansistom z GS nie spodobała się również "populistyczna retoryka" Obamy. Dodatkowo, pracownicy Goldmana czują się zawiedzeni polityką Obamy, która zaszkodziła bankowi. Część szefów GS wierzy, że tylko Mitt Romney może uratować amerykańską gospodarkę.

Zobacz też: Romney wbija gwóźdź do swojej wyborczej trumny? "Okna w samolotach powinny się otwierać"

Co istotne, donacje dla polityków przekazują konkretni pracownicy banku. Goldman, wedle prawa, nie może jako firma finansować kandydatów politycznych. Bank ma też zasadę, która sprzeciwia się wpłacaniu pieniędzy na super PAC i inne tego typu komitety.

To kolejny cios dla Baracka Obamy po pierwszej debacie, którą według ekspertów zdecydowanie wygrał Mitt Romney. Wygląda na to, że tegoroczne wybory w USA będą naprawdę gorące.