Odwoływanie rozpraw przez brak szczepień dla sędziów. Tylko jedno miasto jest wyjątkiem
Odwoływanie rozpraw przez brak szczepień dla sędziów. Tylko jedno miasto jest wyjątkiem Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta

Wiceminister sprawiedliwości Anna Dalkowska obiecywała, że sędziowie i pracownicy sądów, jako osoby "bezpośrednio zapewniające funkcjonowanie podstawowej działalności państwa", będą zaszczepieni w grupie pierwszej. Dziś już wiadomo, że były to jednak puste słowa. To grupa zawodowa, która nie jest w stanie przejść na pracę zdalną. Właśnie dlatego widmo odwoływania rozpraw zdaje się być coraz bardziej realne. Dlaczego rzeszowscy sędziowie jako jedyni nie mają tego problemu?

REKLAMA
Warto przypomnieć, że 6 kwietnia 2021 r. wiceminister sprawiedliwości Anna Dalkowska oświadczyła, iż niezwłoczne szczepienie pracowników sądów stanie się misją pierwszoplanową. Jej obietnica nie mogła się spełnić, gdyż stanowczy sprzeciw wyraziła działająca przy premierze Rada Medyczna i Ministerstwo Zdrowia.
Z obserwacji wynika, że sale sądowe bywają wylęgarniami koronawirusa i coraz więcej osób się tam zakaża. Sędziowie ostrzegają, że może nadjeść moment, kiedy z powodu braków kadrowych rozprawy będą zwyczajnie odwoływane. Byłyby to sytuacje dość kłopotliwe dla sędziów, gdyż każde odwołanie należy solidnie i szeroko wyjaśnić. Co ciekawe, wiceminister Dalkowska rekomendowała już kilka tygodni temu, aby rozprawy nadal się toczyły, tyle że w formie zdalnej. Kłopotliwa okazuje się jednak kwestia realizacji.
– Procedura karna w ogóle nie przewiduje możliwości przeprowadzania rozpraw zdalnych bez udziału pracownika sądu w miejscu pobytu świadka lub strony postępowania. Dlatego żądania czy też zalecenia wiceminister Dalkowskiej w odniesieniu do rozpraw karnych są po prostu iluzoryczne i nierealne – przekazała Onetowi sędzia Dorota Zabłudowska z "Iustitii".

Brak szczepień sędziów równa się brak rozpraw?

Pomysł Dalkowskiej miałby zostać wdrożony również w wydziałach rodzinnych. To okazuje się być jeszcze bardziej problematyczne, gdyż najczęściej są to sprawy, które dotykają rodzin najbiedniejszych, nie mających dostępu do komunikatorów z funkcją internetu.
– Jak ja mam niby taką rozprawę zdalną przeprowadzić, skoro strony postępowania to głównie osoby z grupy tych najbiedniejszych, nie posiadające nawet własnych mieszkań czy domów, nie mówiąc o komputerach czy internecie? (...) Efekty mogą być takie, że za chwilę nie będzie miał kto wyjść na salę, by poprowadzić rozprawę. Czyja to będzie wina? Patrząc realnie: tych, którzy nie zapewnili sędziom dostatecznie szybkiego dostępu do szczepień – grzmi w rozmowie z Onetem jeden z sędziów sądu rodzinnego.

Rzeszów na specjalnych łaskach

Sytuacja wygląda nieco inaczej w Rzeszowie, gdzie brak szczepień w ogóle nie dotyczy pracowników sądów. Tam na stanowisko prezydenta miasta kandyduje obecny wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł.
Z relacji chcącego zachować anonimowość sędziego rzeszowskiego Sądu Okręgowego wynika, że tam pracownicy bezproblemowo dostali już pierwszą dawkę szczepionki. – W sądzie u nas pojawiła się lista osób chętnych do zaszczepienia, tak sędziów, jak pracowników sądów. Wszyscy, którzy się na nią wpisali, są już po pierwszej dawce, którą otrzymali jeszcze przed Wielkanocą – przekazał. Sąd w Rzeszowie jest kierowany przez członka nowej KRS, Rafała Puchalskiego, który utrzymuje bliskie relacje z obecną władzą.
"Wzywamy Premiera Mateusza Morawieckiego, Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę oraz Ministra Zdrowia Adama Niedzielskiego do zapewnienia bezpieczeństwa pracowników wymiaru sprawiedliwości poprzez niezwłoczne skierowanie ich na szczepienia przeciwko COVID-19" – apelują przedstawiciele "Iustitii" w specjalnej uchwale. Władza państwowa nie reaguje jednak na prośby sędziów.
Czytaj także:
logo
źródło: onet.pl