
Monika Pawłowska po przejściu z Lewicy do Porozumienia nadal tłumaczy się ze swojej decyzji. Posłanka w TV Republika po raz kolejny wyjaśniała, co zadecydowało o jej politycznym transferze.
REKLAMA
– W polityce powinno być dużo mniej emocji i znacznie więcej porozumienia. Przejście do Porozumienia jest podyktowane moim sumieniem i głosem moich wyborców – powiedziała Monika Pawłowska w TV Republika. Dodała, że nie nazwałaby tego "drastyczną zmianą".
Parlamentarzystka zapewniała też, że koalicja Zjednoczonej Prawicy ma się dobrze. Jej zdaniem "partnerzy powinni porozmawiać na nowo i zrewidować ustalenia. – W czasie pandemii przedwczesne wybory byłyby szalenie nieodpowiedzialne – oceniła.
Po wypowiedzi Pawłowskiej internauci zaczęli poniekąd kpić z jej słów. "Już widzę jak wyborcy Lewicy ucieszyli się, że wsparła Pani ZP" – stwierdził jeden z komentujących na Twitterze. "To wyborcy wybrali panią z list Porozumienia?" – czytamy w kolejnym wpisie.
Dodajmy, że po głośnym transferze do Jarosława Gowina Pawłowska szybko zapomniała, o co jeszcze niedawno walczyła w barwach Lewicy. Wiele osób pamięta ją ze Strajków Kobiet i sprzeciwu wobec brutalnych działań policji na tych manifestacjach. Niedawno parlamentarzystka w innej sprawie pokazała, że teraz stoi murem za mundurowymi.
Jeszcze więcej emocji wzbudziła reakcja Pawłowskiej na wpis, w którym poseł Lewicy Robert Obaz zarzucił jej, że "z lewicowych poglądów została już tylko tęczowa parasolka i lewa ręka". "Lewica prześladuje kobiety? Nic nowego" – stwierdziła krótko odnośnie ugrupowania, do którego sama niedawno należała.
Czytaj także: