
Kryształowa Kula stała na półce Halvora Egnera Graneruda niespełna dwa tygodnie. – Zauważyłem, że mój wzrok zawsze kończył się na tym punkcie. Myślę, że na dłuższą metę mogłoby być to destrukcyjne – powiedział norweskim mediom najlepszy skoczek minionego sezonu. Trofeum zostało wywiezione do domu jego rodziców.
REKLAMA
W zakończonym niedawno sezonie Pucharu Świata Halvor Egner Granerud zdeklasował rywali i zapewnił sobie Kryształową Kulę jeszcze przed finałowym weekendem w Planicy. Podobnie jak chyba każdy zwycięzca, Norweg postawił trofeum u siebie w domu. Nie minął jednak nawet miesiąc, a kula nie stoi już u Graneruda, a przynajmniej nie u Halvora.
– Kula stała na stole w Trondheim przez 11-12 dni. To naprawdę wystarczyło. Nie sądzę, żeby to było coś, z czego czerpie się siłę z oglądania na co dzień jako wykonawca. Myślę, że łatwo się zgubić. Możesz zacząć wierzyć, że dostaniesz ich więcej bez wkładania tyle ciężkiej pracy, co przed tym sezonem – powiedział triumfator Pucharu Świata w rozmowie z "Dagbladet".
Swoje podejście do trofeum porównał do... obsesji Golluma z "Władcy Pierścieni" na punkcie tytułowego pierścienia. – Zauważyłem, że mój wzrok zawsze kończył się na tym punkcie. Myślę, że na dłuższą metę mogłoby być to destrukcyjne – wyjaśnił Norweg.
Wspomnieliśmy, że trofeum nie stoi już u skoczka, ale nadal jest w rękach rodziny Granerudów. Najlepszy skoczek ostatnich miesięcy postanowił wywieźć kulę do domu swoich rodziców, gdzie nagroda stoi na szafce w salonie.
W minionym sezonie Granerud wygrał aż 11 pucharowych konkursów, 13 razy stawał na podium. Rysą na świetnej w wykonaniu Norwega zimie są jednak Turniej Czterech Skoczni oraz mistrzostwa świata. W niemiecko-austriackim turnieju Granerud znalazł się tuż za podium, podobnie jak w konkursie na skoczni normalnej podczas MŚ. Do rehabilitacji na dużym obiekcie nie miał okazji ze względu na zakażenie koronawirusem.
Czytaj także: