Krzysztof Krawczyk. Andrzej Kosmala wspomina początki małżeństwa Krawczyków.
Krzysztof Krawczyk. Andrzej Kosmala wspomina początki małżeństwa Krawczyków. Fot. Facebook.com/KrzysztofKrawczykOFFICIAL

Śmierć Krzysztofa Krawczyka wstrząsnęła całą Polską. Wiele osób z jego bliskiego otoczenia udziela wywiadów i wspomina zmarłego wokalistę. Szczerego wywiadu udzielił także Andrzej Kosmala, menadżer Krawczyka. Opowiedział o początkach małżeństwa legendarnego muzyka.

REKLAMA
Andrzej Kosmala był wieloletnim menadżerem Krawczyka. Ostatnio było o nim głośno za sprawą apelu, który skierował do osób "lansujących" się na śmierci legendarnego wokalisty. Dostało się przede wszystkim Marianowi Lichtmanowi, byłemu członkowi Trubadurów i przyjacielowi Krawczyka z młodości.
Chociaż Kosmala zżymał się na osoby próbujące się wybić na śmierci Krawczyka, sam udzielił wywiadu dwutygodnikowi "Viva!", w którym zdradził szczegóły swojej znajomości z wykonawcą takich hitów, jak "Bo jesteś Ty" czy "Trudno tak".
Andrzej Kosmala

Na początku sądziłem, że chce w ten sposób zdobyć moją sympatię i pomoc przy starcie do solowej kariery. Ale szybko przekonałem się, że to taki człowiek, który daje, nie licząc na nic w zamian. (...)

Zawoził mnie nieraz do Domów Centrum i kupował koszulę. Garnitury zawsze miałem od Krawczyka, bo jak były dla niego przyciasne, idealnie leżały na mnie.

Bez jego podbojów NRD nigdy nie ubrałbym tak elegancko moich dzieci. Przywoził im całe worki nowych ubrań i zabawek. O morzu alkoholu, którym umacnialiśmy naszą przyjaźń, nie wspomnę (...).

Czytaj także:
Okazuje się, że legendarny wokalista był hojny nie tylko wobec swoich przyjaciół. Menadżer Krawczyka podkreślił, że był on znany ze swojej szczodrości.
– Hojność Krawczyka była powszechnie znana. Nigdy nie przeszedł obojętnie obok ulicznego grajka, zawsze coś mu wrzucił do kapelusza. (...) Krzysztof nie nosił przy sobie pieniędzy, bo im więcej ich miał, tym hojniejsze dawał napiwki, co nie za bardzo podobało się żonie (...) – powiedział w wywiadzie dla "Vivy!".
Kosmala zaskoczył jednak najbardziej wyznaniem dotyczącym życia prywatnego Krawczyków. Zdradził, jak wyglądały początki ich małżeństwa, gdy nie było ich stać na najbardziej podstawowe elementy wyposażenia domowego.
Andrzej Kosmala

(...) Czuł się w Stanach samotny, był spragniony miłości. To nie był kraj, gdzie spełnił się jego "american dream". Wprawdzie pozostawał jeszcze formalnie mężem Haliny Żytkowiak (...), ale jego serce biło już dla Ewy. (...)

Po powrocie do Polski było im ciężko. Zamieszkali w domku w Grotnikach pod Łodzią. Brakowało im garnków, firanek, krzeseł. Spali na materacu.

Ale Krzysztof miał taki przypływ energii, był tak szczęśliwy, że mógł pracować od rana do wieczora. Wkrótce umocnił swoją pozycję na polskiej scenie.

Czytaj także:
źródło: "Viva!"
logo