
Śmierć Krzysztofa Krawczyka wstrząsnęła całą Polską. Wiele osób z jego bliskiego otoczenia udziela wywiadów i wspomina zmarłego wokalistę. Szczerego wywiadu udzielił także Andrzej Kosmala, menadżer Krawczyka. Opowiedział o początkach małżeństwa legendarnego muzyka.
Na początku sądziłem, że chce w ten sposób zdobyć moją sympatię i pomoc przy starcie do solowej kariery. Ale szybko przekonałem się, że to taki człowiek, który daje, nie licząc na nic w zamian. (...)
Zawoził mnie nieraz do Domów Centrum i kupował koszulę. Garnitury zawsze miałem od Krawczyka, bo jak były dla niego przyciasne, idealnie leżały na mnie.
Bez jego podbojów NRD nigdy nie ubrałbym tak elegancko moich dzieci. Przywoził im całe worki nowych ubrań i zabawek. O morzu alkoholu, którym umacnialiśmy naszą przyjaźń, nie wspomnę (...).
(...) Czuł się w Stanach samotny, był spragniony miłości. To nie był kraj, gdzie spełnił się jego "american dream". Wprawdzie pozostawał jeszcze formalnie mężem Haliny Żytkowiak (...), ale jego serce biło już dla Ewy. (...)
Po powrocie do Polski było im ciężko. Zamieszkali w domku w Grotnikach pod Łodzią. Brakowało im garnków, firanek, krzeseł. Spali na materacu.
Ale Krzysztof miał taki przypływ energii, był tak szczęśliwy, że mógł pracować od rana do wieczora. Wkrótce umocnił swoją pozycję na polskiej scenie.