Dziennikarze tacy jak Monika Olejnik i Jarosław Kuźniar mają prawo oceniać, co jest moralne?
Dziennikarze tacy jak Monika Olejnik i Jarosław Kuźniar mają prawo oceniać, co jest moralne? Fot. Stefan Romanik, Adam Kozak / Agencja Gazeta

- To jest niemoralne, co pani robi - pouczała wczoraj swojego gościa w "Kropce nad i" Monika Olejnik. Na Twitterze tymczasem Jarosław Kuźniar dawał i odbierał prawo głosu o moralności tym, którzy nie spełniają ustalonych przez niego kryteriów. Czy dziennikarze nie powinni się z nią nieco powściągnąć?

REKLAMA
Spór o zmianę przepisów dotyczących aborcji rozpalił środowisko dziennikarzy i publicystów, którzy nie wahają się mocno akcentować tego, jakie mają w sprawie dopuszczalności przerywania ciąży poglądy. Co więcej, część z nich już nawet nie tylko nie kryje swoich przekonań, ale i nie dopuszcza możliwości, by ktoś mógł mieć poglądy inne. Dla nich kluczowym słowem jest "moralność", którą z pełną swobodą definiują. - To jest niemoralne, co pani robi - stwierdziła we wczorajszej "Kropce nad i" Monika Olejnik, gdy posłanka Beata Kempa podawała przykłady osób niepełnosprawnych od urodzenia, które świetnie radzą sobie w życiu.
Tomasz Terlikowski
"Fronda"

Moralność jest wykluczająca. Jeżeli mamy dwie tezy na temat tej samej postawy i one są ze sobą sprzeczne, to tylko jedna z nich może być prawdziwa, moralna.

Równie skory do oceny moralnej ludzi o innych poglądach niż jego był wczoraj na Twitterze Jarosław Kuźniar z TVN24. "'Upośledzony ma prawo żyć' - mówi poseł Mularczyk. Szukam informacji czy jest ojcem. Nie widzę. Odbiera mu to prawo do decydowania za ojców" - napisał. W ten sposób wywołał dyskusję, w którą włączyli się m.in. europoseł PJN Marek Migalski i redakcyjna koleżanka Kuźniara, Anna Kalczyńska. Znana ze swych konserwatywnych poglądów dziennikarka zwróciła prowadzącemu "Wstajesz i wiesz" uwagę, że także w ich redakcji nie pracuje żaden niedosłyszący i niedowidzący, zatem o niepełnosprawnych również powinien milczeć Jarosław Kuźniar. "Aniu, szacunek dla opinii innych nie przychodzi od razu. Ale trzymam za Ciebie kciuki" - odpisał jej dziennikarz.
"O moralności mówimy nawet zbyt rzadko"
Choć sam poglądy ma zupełnie inne niż Olejnik i Kuźniar, prawa do swobodnego oceniania moralności nie odmawia im Tomasz Terlikowski z "Frondy". On sam zresztą też na co dzień nie waha się oceniać, czy poglądy innych są moralne, czy też nie. - Moralność jest wykluczająca. Jeżeli mamy dwie tezy na temat tej samej postawy i one są ze sobą sprzeczne, to tylko jedna z nich może być prawdziwa, moralna. Jeżeli mówimy, że zabijanie jest niemoralne, nie możemy powiedzieć, iż ktoś opowiadający się za zabijaniem jest moralny. To jest oczywiste – tłumaczy publicysta.
Piotr Najsztub
dziennikarz i publicysta

Od dłuższego czasu w ogóle niewiele osób uprawia prawdziwą publicystykę, uprawia się raczej walenie emocjami. Jeszcze kilkanaście lat temu na stu dziennikarzy było trzech publicystów. Dzisiaj mamy dziewięćdziesięciu siedmiu publicystów i trzech dziennikarzy.

Terlikowski nie obawia się, że wkrótce zwykli ludzie zupełnie zniechęcą się do mediów, które zaczęły się zajmować wyrokowaniem o moralności przy każdej możliwej sprawie. - Nie widzę powodu, dla którego określanie, że coś jest niemoralne miałoby nie być używane w debacie publicznej. Nie sądzę, byśmy w mediach zbyt często szafowali tym określeniem. Wydaje mi się nawet, że zbyt rzadko oceniamy to, czy coś jest moralne, a często oceniamy, czy jest skuteczne. A z punktu widzenia rzeczy naprawdę istotnych ważniejsze jest, czy coś jest moralne, a nie tylko skuteczne - ocenia.
Nie ma jednej moralności
Nieco inaczej widzi to jednak Piotr Najsztub, którego zdaniem przyzwyczajenie Polaków do życia w jednej kulturze sprawiło, że mamy wrażenie, iż istnieje tylko jedna moralność. - A to kompletna nieprawda. Różne systemy religijne mają swoje oceny moralne, a i niewierzący kierują się swoimi nakazami moralnymi. Musimy więc w końcu zrozumieć, że jeżeli np. Tomasz Terlikowski nazywa coś niemoralnym, to tyczy się tylko jego wiary. Tak samo Jarosław Kuźniar oceniając innych robi to swoją miarą moralności. Dlatego ja odrzucam takie spory - mówi.
Zdaniem Najsztuba, polscy dziennikarze powinni się powstrzymywać od tego rodzaju wartościowania. Powinni prowadzić spory na argumenty, a tymczasem zamieniają je w walkę ideologiczną. - Od dłuższego czasu w ogóle niewiele osób uprawia prawdziwą publicystykę, uprawia się raczej walenie emocjami. Jeszcze kilkanaście lat temu na stu dziennikarzy było trzech publicystów. Dzisiaj mamy dziewięćdziesięciu siedmiu publicystów i trzech dziennikarzy - podsumowuje.