
- To jest niemoralne, co pani robi - pouczała wczoraj swojego gościa w "Kropce nad i" Monika Olejnik. Na Twitterze tymczasem Jarosław Kuźniar dawał i odbierał prawo głosu o moralności tym, którzy nie spełniają ustalonych przez niego kryteriów. Czy dziennikarze nie powinni się z nią nieco powściągnąć?
Moralność jest wykluczająca. Jeżeli mamy dwie tezy na temat tej samej postawy i one są ze sobą sprzeczne, to tylko jedna z nich może być prawdziwa, moralna.
Choć sam poglądy ma zupełnie inne niż Olejnik i Kuźniar, prawa do swobodnego oceniania moralności nie odmawia im Tomasz Terlikowski z "Frondy". On sam zresztą też na co dzień nie waha się oceniać, czy poglądy innych są moralne, czy też nie. - Moralność jest wykluczająca. Jeżeli mamy dwie tezy na temat tej samej postawy i one są ze sobą sprzeczne, to tylko jedna z nich może być prawdziwa, moralna. Jeżeli mówimy, że zabijanie jest niemoralne, nie możemy powiedzieć, iż ktoś opowiadający się za zabijaniem jest moralny. To jest oczywiste – tłumaczy publicysta.
Od dłuższego czasu w ogóle niewiele osób uprawia prawdziwą publicystykę, uprawia się raczej walenie emocjami. Jeszcze kilkanaście lat temu na stu dziennikarzy było trzech publicystów. Dzisiaj mamy dziewięćdziesięciu siedmiu publicystów i trzech dziennikarzy.
Nieco inaczej widzi to jednak Piotr Najsztub, którego zdaniem przyzwyczajenie Polaków do życia w jednej kulturze sprawiło, że mamy wrażenie, iż istnieje tylko jedna moralność. - A to kompletna nieprawda. Różne systemy religijne mają swoje oceny moralne, a i niewierzący kierują się swoimi nakazami moralnymi. Musimy więc w końcu zrozumieć, że jeżeli np. Tomasz Terlikowski nazywa coś niemoralnym, to tyczy się tylko jego wiary. Tak samo Jarosław Kuźniar oceniając innych robi to swoją miarą moralności. Dlatego ja odrzucam takie spory - mówi.

