
To nie jest dobry rok dla Marylina Mansona. Na początku roku został oskarżony przez byłe partnerki o znęcanie się na tle psychicznym i fizycznym, a teraz wydano nakaz jego aresztowania. Co tym razem zrobił kontrowersyjny muzyk?
REKLAMA
W lutym tego roku pisaliśmy o tym, że Marylin Manson został oskarżony o znęcanie się psychiczne i fizyczne nad swoimi partnerkami. Pierwsza powiedziała o tym głośno Evan Rachel Wood, a do niej dołączyły inne, m.in. Esmé Bianco, aktorka znana z serialu "Gra o Tron".
Okazuje się, że nie one jedyne mają muzykowi coś do zarzucenia. Jak poinformowała na swoim profilu na Facebooku policja w stanie New Hampshire, w środę został wydany nakaz aresztowania Mansona. Chodzi o napaść na operatora kamery wideo, której kontrowersyjny rockman miał się dopuścić w 2019 roku.
Do zdarzenia miało dość podczas przygotowań do koncertu, który odbył się 18 sierpnia 2019 roku w New Hampshire. Mansonowi grozi kara pozbawienia wolności do roku i grzywna w wysokości do 2 tys. dolarów. Policja zaznacza, że nakaz aresztowanie nie jest równoznaczny z domniemaniem winy.
Adwokat Mansona Howard King nazwał zarzuty "niedorzecznymi". Powiedział na łamach dziennika "The New York Times", że operator zażądał 35 tys. dolarów po tym, jak "niewielka ilość śliny spadła na jego ramię". Jak twierdzi King, chociaż zwrócił się o dowody, nigdy ich nie otrzymał.
Czytaj także: