
Chociaż Janusz Korwin-Mikke twierdzi, że do pobierania emerytury był niemalże zmuszony, to w swoim najnowszym oświadczeniu majątkowym ujawnił kwotę, której pozazdrościłby mu niejeden polski senior.
REKLAMA
Janusz Korwin-Mikke już niejednokrotnie zasłynął z mocnych wypowiedzi na temat Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Instytucję od lat nazywa "podtrzymywaną sztucznie przez reżim grupą przestępczą", którą należałoby zlikwidować.
Mimo to polityk zaczął pobierać swoją emeryturę w 2020 roku i choć twierdzi, że został do tego niemalże zmuszony, to w swoim najnowszym oświadczeniu majątkowym ujawnił niemałą sumę.
To, jak na polskiego emeryta, gigantyczna kwota w postaci niemal 6 500 złotych miesięcznie – czytamy w artykule "Super Expressu". Taka suma przysługuje politykowi m.in. za to, że był posłem parlamentu europejskiego.
Warto też dodać, że polityk jest nieustannie skonfliktowany z ZUS-em ze względu na niezapłacone przed laty składki na ubezpieczenie emerytalne. W swoim oświadczeniu majątkowym poseł Konfederacji wskazał, że spór dotyczy niebagatelnej kwoty. ZUS żąda od niego 80 000 złotych.
A czym ostatnio zajmuje się Janusz Korwin-Mikke? 27 maja informowaliśmy w naTemat.pl o konferencji prasowej, którą polityk zorganizował na warszawskim placu Konstytucji. Dowiedzieliśmy się, że Korwin-Mikke planuje przeprowadzić dość nietypowy eksperyment.
– Postanowiłem przez miesiąc jeść 100 proc. fast foodów i pokazać, że nie umrę. Pójdę też do urzędu stanu cywilnego sprawdzić, czy nie przybyło mi 10 lat – obwieścił polityk. Jego zdaniem dawniej Amerykanie jedli 30 razy mniej fast foodów, a dziś żyją o 30 lat dłużej.
Czytaj także: