Donald Tusk: Nie było oficjalnej zgody na start kitesurfera

Szef rządu Donald Tusk w swojej kancelarii.
Szef rządu Donald Tusk w swojej kancelarii. fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
- Nie ma informacji jednoznacznie potwierdzającej miejsce i stan naszego sportowca - oświadczył premier podczas konferencji. - Natomiast wiadomo było, że podróż ta wiąże się z pewnym ryzykiem - przypomniał.


Zdaniem Tuska, arabscy ratownicy robią co w ich siłach, by odnaleźć Polaka. - Używają wszelkich dostępnych jednostek i narzędzi do szukania, m.in. helikopterów - wyjaśniał premier. Podkreślił jednak, że warunki pogodowe stanowią niemałą przeszkodę w poszukiwaniach. - W nocy na terenie morza padał śnieg, a to pokazuje jak trudne zadanie stoi przed ratownikami.

Polski surfer ma tylko kilka godzin? "Potem wszystko zależy od ratowników"

Szef rządu przypomniał też, że władze Arabii Saudyjskiej nie popierały przedsięwzięcia Jana Lisewskiego.
- Ze strony gospodarczy nie było oficjalnej akceptacji tego startu, warunki też nie były najlepsze - zaznaczał premier. - Mimo to, wszyscy mamy nadzieję i trzymamy kciuki za to, żeby nasz rodak został szybko odnaleziony.

Więcej o zaginięciu Jana Lisewskiego przeczytaj tutaj.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...