
Węgrzy znów wyszli na ulice. Setki obywateli protestuje przeciwko nowym planom Victora Orbána, który coraz bardziej brata się z Państwem Środka. Węgierski premier planuje otworzyć w Budapeszcie filię chińskiego uniwersytetu. W odwecie burmistrz miasta opowiedział się po stronie oburzonych mieszkańców stolicy i zaprotestował w dość wymowny sposób.
REKLAMA
Węgrzy znowu protestują
Falę protestów wywołała nowa decyzja Victora Orbána. Premier Węgier zadecydował, że w Budapeszcie na terenie, gdzie wcześniej miały powstać akademiki, zostanie wybudowana filia chińskiego Uniwersytetu Fudan. Decyzja nie spodobała się opozycji oraz mieszkańcom, którzy w niedzielę protestowali przed budynkami Parlamentu.Obywatelom nie podobają się zacieśniające się związki z Chinami. Część Węgrów wolałaby zdecydowanie bratać się z Zachodem, od którego z kolei odcina się partia rządząca Fidesz. Przykładem tego może być taktyka, którą zastosowali węgierscy politycy w walce z koronawirusem. Kraj jako pierwsza w Europie zaakceptował chińską szczepionkę przeciwko Covid-19, która nie została zatwierdzona przez Europejską Agencję Leków.
Burmistrz Budapesztu krytykuje Chiny
Swój sprzeciw dość dosadnie wyraził też burmistrz stolicy Gergely Karácsony zwany "węgierskim Trzaskowskim". Polityk, który jest realnym konkurentem Orbána w nadchodzących wyborach w 2022 r. skrytykował decyzję. Jednocześnie w środę zapowiedział nadanie dwóch nowych nazw ulic, które nawiążą do obecnej sytuacji.Jedna z nich zostanie nazwana na cześć Dalajlamy, laureata Pokojowej Nagrody Nobla, walczącego o niepodległość Tybetu od Chin. Druga ma wziąć swoje imię od "Męczenników Ujgurskich", czyli mniejszość etnicznej, która padła ofiarą prześladowań w Chinach, o czym w naTemat pisaliśmy w marcu.
Zaostrzające się nastroje polityczne na Węgrzech mogą wpłynąć na wynik wyborów, które odbędą się w 2022 r. Partia Victora Orbána rządzi nieprzerwanie od 2010 r., ale jej losy nie są już takie pewne.
Czytaj także: