
Cała Polska żyje zwycięstwem Konrada Fijołka w Rzeszowie, ale nie tylko tu opozycja ma co świętować. Dzięki tym wygranym w wyborach uzupełniających opozycja ma nowych bohaterów, a Polacy rozwodzą się nad tym, jak wreszcie "worek z pieniędzmi" PiS nie zadziałał na wyborców. – Trochę za bardzo byli nachalni – przyznaje mieszkaniec Walrubia. To jedno z miejsc, gdzie kandydatka popierana przez PiS przegrała.
REKLAMA
– Jego obietnice naprawdę są księżycowe, absurdalne – mówił nam przed wyborami lokalny dziennikarz.
I Warchoł, i kandydatka PiS, powoływali się przy tym na swoje możliwości. "Mogę sprowadzić dla Rzeszowa potrzebne pieniądze", "Rzeszów potrzebuje prezydenta, który ma zaufanie premiera i umie współpracować z rządem" – przekonywała Ewa Leniart. Jak wiemy, nic im nie pomogło.
Konrad Fijołek spektakularnie wygrał wybory w Rzeszowie już w pierwszej turze.
Ale nie był jedynym zwycięzcą, który wygrał w takim stylu i w zderzeniu z machiną propagandową PiS. 13 czerwca wybory uzupełniające odbywały się też w wielu innych gminach w Polsce. I zwycięstw – choć w mniejszej skali – było więcej niż jedno. "Rzeszów i Boguszów-Gorce dały dziś dobry przykład!", "O, to mamy hatt-trick. Jeszcze Eugeniusz Kłopotek w Walrubiu!" – komentuje internet.
Tak zagłosowało Warlubie
Gmina Warlubie w województwie kujawsko-pomorskim liczy ok. 6,5 tys. mieszkańców, sama wieś – siedziba Urzędu Gminy – ok. 2 tys. Dosłownie dzień przed ciszą wyborczą przyjechał tu Łukasz Schreiber, sekretarz stanu ds. parlamentarnych w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i razem z wojewodą kujawsko-pomorskim Mikołajem Bogdanowiczem wręczył mieszkańcom symboliczny, kartonowy czek na 430 tys. zł.Zrobił to przed Urzędem Gminy w Warlubiu, a lokalne media grzmiały potem o "desancie PiS z symbolicznym czekiem".
To pieniądze z Funduszu Inwestycji Lokalnych dla gmin popegeerowskich, które nagle minister z PiS postanowił wręczyć właśnie na sam koniec kampanii wyborczej. – To pierwszy program, który ma przywrócić godność i blask tym obszarom – zachwalał.
"Panowie głównie przyjechali podsumować półroczną pracę Anny Ośko pełniącej funkcję Wójt Gminy Warlubie. Pogratulowali skuteczności, zapału i determinacji" – napisała na FB Anna Ośko, kandydatka wspierana przez PiS, która przez ostatnie miesiące z nadania premiera Morawieckiego pełniła tu funkcję wójta gminy.
A jednak nic nie podziałało na mieszkańców. "Kartonowe czeki, przyjazdy ministrów i wojewody, nawet zmiany rozkładów jazdy pociągów na nic się zdały. Ludzie mają dość nachalnej propagandy" – zauważył na Twitterze Kamil Heyka z regionalnego oddziału Nowoczesnej.
"Politycy PiS dwoili się i troili, żeby wspierać swoją protegowaną – Annę Ośko. Bez powodzenia" – opisywała bydgoska "Wyborcza". Pomimo, jak napisała "wytoczenia przez PiS, które popierało Annę Ośko, wszystkich armat łącznie ze wsparciem ze strony nie tylko szefa partii w regionie – Tomasza Latosa, ale i ministra Łukasza Schreibera (...) oraz wojewody kujawsko-pomorskiego". Anna Ośko zdobyła ponad 39 proc. głosów.
W Wygrał Eugeniusz Kłopotek
Podobnie jak w Rzeszowie, w Warlubiu też nie będzie drugiej tury. Wybory na wójta wygrał znany polityk PSL, były poseł, Eugeniusz Kłopotek, który zdobył 54 proc. głosów. Jak sam przypomniał, był tu kiedyś naczelnikiem gminy, od tego zaczęła się jego polityczna kariera.– Kłopotek nie robił nic na siłę, myślę, że ujął ludzi taką prostotą, naturalnością. Prosty człowiek, zwyczajnie rozmawiał z ludźmi. A w kampanii pani Ośko byli za bardzo nachalni. Mnie nie zaskoczyło, że pan Kłopotek wygrał – ocenia w rozmowie z nami jeden z mieszkańców.
Jak ludzie odbierają finansowe obietnice PiS? – Moim zdaniem ludzi to już nie przekonuje. U nas za dużo szumu narobili też z prokuraturą, ciąganiem po sądach. Zrobił się podział wśród mieszkańców. Ludziom już się to znudziło – mówi nam jeden z nich. Tu w kwietniu pod lupą prokuratury znalazła się tutejsza hala sportowa. Z kolei dotychczasowy wójt stracił w ubiegłym roku mandat w związku z prawomocnym "wyrokiem skazującym za przestępstwo umyślne, ścigane z oskarżenia publicznego".
Tak kuszono wyborców w Boguszowie-Gorcach
Wielkie obietnice i zapowiedzi "deszczu pieniędzy" ze strony rządzących nie pomogły też w Boguszowie-Gorcach na Dolnym Śląsku. Tu od niemal roku funkcję burmistrza z nadania premiera Morawieckiego sprawował Krzysztof Kumorek. Wybory były konieczne, gdyż dotychczasowy burmistrz został odwołany rok temu, był oskarżony m.in. o przyjęcie łapówki.Kumorek od początku zaczął ściągać do miasta pieniądze. "Funkcję objął 25 czerwca ubiegłego roku i od tego czasu do gminy zaczęła spływać rządowa pomoc. Już pierwszego dnia urzędowania chwalił się pierwszym sukcesem – tego dnia gminie obiecano 850 tys. zł z Funduszu Inwestycji Samorządowych" – opisuje wałbrzyska "Wyborcza". Potem przyszły kolejne środki.
3 mln zł na rozwój infrastruktury turystycznej, 5,3 mln z Funduszu Inwestycji Lokalnych. "Krzysztof Kumorek skrzętnie liczył dotacje i wyszło mu, że pozyskuje milion złotych, co miesiąc. 2,2 mln zł z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg w kwietniu nikogo już nie zaskoczyło" – czytamy.
Kandydat wspierany przez PiS przegrał
Ale po niedzielnych wyborach w sieci rozlegają się gratulacje nie dla niego, a dla bezpartyjnej Sylwii Dąbrowskiej. "Sylwio, wielka rzecz! Samorządowcy górą!" – komentował wyniki wyborów Tomasz Siemoniak. "Sylwia Dąbrowska zwycięża w pierwszej turze, na przekór i pomimo tak dużego rządowego finansowego wsparcia na rzecz jej kontrkandydata! Moje gratulacje!" – zareagował prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.
Ale po niedzielnych wyborach w sieci rozlegają się gratulacje nie dla niego, a dla bezpartyjnej Sylwii Dąbrowskiej. "Sylwio, wielka rzecz! Samorządowcy górą!" – komentował wyniki wyborów Tomasz Siemoniak. "Sylwia Dąbrowska zwycięża w pierwszej turze, na przekór i pomimo tak dużego rządowego finansowego wsparcia na rzecz jej kontrkandydata! Moje gratulacje!" – zareagował prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.
"Gratulacje Pani Sylwio! Liczę na owocną współpracę" – zareagował też prezydent Wałbrzycha Roman Szełemej. Widać, że zwyciężczyni wyborów wyrasta na nową bohaterkę opozycji.
Sylwia Dąbrowska uzyskała prawie 55 proc. poparcia, kandydat wspierany przez PiS – mniej niż 40 proc.
– Gdy zaczęła się kampania, faktycznie pieniądze dla Boguszowa zaczęły płynąć większym strumieniem z różnych źródeł. Krzysztof Kumorek starał się przechylić na swoją korzyść wyścig o stanowisko burmistrza, pozyskał pieniądze z rządowych programów i pewnie liczył, że mieszkańcy mu zaufali. Ale nawet te pieniądze widocznie nie przekonały mieszkańców Boguszowa. Większość postawiła jednak na Sylwię Dąbrowską – mówi naTemat Paweł Wyszowski, redaktor naczelny portalu Walbrzyszek.com.
– Mimo wszystko pani Sylwia od początku była faworytem. Jest mieszkanką Boguszowa od lat, wiele osób ją zna. Jej zwycięstwo nie jest wielką niespodzianką. Pan Kumorek jest z Boguszowa, ale do tej pory nie był zaangażowany w lokalną politykę. Ale proszę też zwrócić uwagę, jak niska była frekwencja, wyniosła niecałe 30 proc. Ludzie chyba byli już zmęczeni. Najpierw wybrali burmistrza, który po miesiącu trafił do aresztu, potem przez rok rządził jego zastępca, dochodziło do konfliktów, potem było oczekiwanie na wybory. Część mieszkańców była już chyba znudzona – zwraca uwagę nasz rozmówca.
Jak podają lokalne media, Krzysztof Kumorek nie jest członkiem PiS, ale miał poparcie partii. Kiedyś był asystentem Kamila Zielińskiego, byłego szefa PiS w Wałbrzychu. Funkcję burmistrza sprawował w okręgu wyborczym Michała Dworczyka. Jak dużym ciosem dla partii jest jest jego przegrana, wiedzą tylko w PiS.
