Andrzej Juskowiak chce w Polsce stworzyć szkółkę piłkarską z prawdziwego zdarzenia
Andrzej Juskowiak chce w Polsce stworzyć szkółkę piłkarską z prawdziwego zdarzenia fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Po słynnej hiszpańskiej szkółce Barcelony w Warszawie kolej na Sporting. Znana na całym świecie akademia piłkarska dla najmłodszych w sierpniu zostanie otwarta w Poznaniu. Rozmawiamy z pomysłodawcą i współzałożycielem, Andrzejem Juskowiakiem.

REKLAMA
Te nasze piłkarskie boje, najpierw ze Sportigniem, potem z Portugalią przyspieszyły rozmowy w sprawie powstania szkółki?
Tak, zdecydowanie. Włodarze Sportingu przyjechali do Warszawy, dowiedzieli się więcej o szkółce Barcelony i rozmowy nabrały tempa. Chociaż na pewno nie jest tak, że nagle przy okazji meczów Legii to wynikło. Zawodnicy Sportingu od lat przyjeżdżali na Lech Cup w Poznaniu. Można powiedzieć, że pomysł w końcu dojrzał.
Dojrzał na tyle, że kiedy doczekamy się realizacji?
Pierwszy sygnał, że to wszystko jest możliwe był w tym tygodniu, w środę. Co do samych obozów, przygotowań, to te powinny mieć miejsce w czerwcu, może lipcu. Nabór będzie trwał dwa miesiące, a sama szkółka powinna ruszyć w okolicach sierpnia.
Ile będą musieli zapłacić rodzice za miesiąc szkolenia dziecka w waszej szkółce? Czym chcecie zachęcić, żeby to właśnie u was rodzicie chcieli szkolić swoje pociechy?
125 złotych za miesiąc. Dodam, że początkowo cena miała wynosić prawie 300 złotych, ale znaleźli się sponsorzy, którym tak spodobał się pomysł, że postanowili się dołożyć.
Wydaje mi się, że to 125 złotych to bardzo rozsądna cena w stosunku do jakości jaką gwarantujemy. Czym chcemy zachęcić? No właśnie tą jakością, Sporting to uznana firma na całym świecie. Mają swoje szkółki w Arabii Saudyskiej, Chinach czy Toronto. Ale nie tylko o samą nazwę chodzi, a o nowoczesne metody szkolenia. W Polsce dziewięciolatek umie niestety znacznie mniej niż jego rówieśnik w Portugalii. Będziemy musieli to wszystko dostosować do polskich realiów. Czeka nas ciężka robota.
Czy w te nowoczesne metody szkolenia, o których pan mówi, wejdzie trening mentalny, bo to chyba jeden z największy mankamentów w polskiej piłce?
Zgodzę się, że tego brakuje w Polsce. U nas położymy na to bardzo duży nacisk. Zresztą takie są też wymagania ze strony Sportingu. Dostaliśmy od nich naprawdę gigantyczną porcję wiedzy dzięki której nie musimy działać na zasadzie prób i błędów. Po prostu zastosujemy sprawdzony model zachodnioeuropejski. A wracając jeszcze do tego treningu mentalnego, to będziemy próbowali też dotrzeć do samych rodziców. Postaramy się ich edukować np. w takiej kwestii, jak podczas meczu ich zachowanie przy linii wpływa na takiego młodego chłopaka. W ogóle obszar poza samym boiskiem ma bardzo duży wpływ na powodzenie takiego projektu, to muszą być ukształtowani ludzie. Muszą czuć respekt wobec trenerów i przeciwnika.
Skoro jesteśmy już przy trenerach ,to proszę powiedzieć, jak to będzie wyglądało? Nasi polscy trenerzy pojadą się szkolić do Portugalii?
Nie wyobrażam sobie innej sytuacji. Nie mogłoby przecież być tak, że ściągamy trenerów z Portugalii. Przecież bezpośredni kontakt trenera z zawodnikiem, szczególnie w tak młodym wieku, ma ogromne znaczenie. Gdybyśmy mieli jeszcze mieć pośrednika w postaci tłumacza to by to wszystko przestało funkcjonować. Będziemy w stałym kontakcie ze Sportingiem, ale obowiązki szkoleniowe spoczną głównie na polskich trenerach. Chcemy współpracować z młodymi, zdolnymi szkoleniowcami.

Wróćmy jeszcze na chwilę do metod szkoleniowych. Czego brakuje polskim szkółkom, a co ma ta Sportingu?
Taki młody dziewięciolatek w Portugalii umie już znacznie więcej niż jego rówieśnik w Polsce. Przede wszystkim muszą dużo trenować z samą piłką i pracować nad techniką, bo to jest niezwykle ważne w tak młodym wieku. Podczas polskich meczów tych najmłodszych często jest tak, że każdy poszczególny chłopak ma mało kontaktów z piłką. Rozwiązaniem są mniejsze, częstsze turnieje gdzie każdy z młodych zawodników będzie mógł się "nagrać".
A jak to wygląda jeśli chodzi o prawa do zawodnika. Będą jakieś rozmowy z rodzicami w tej sprawie?

Nie, absolutnie. My będziemy szkolić póki co zawodników do 13 roku życia. Z nimi nie wolno prowadzić żadnych rozmów transferowych. A jeśli chodzi o rozmowy z rodzicami w sprawie kontraktów, to tego też u nas nie będzie. Chcemy szkolić młodzież przede wszystkim dla naszych klubów, dla dobra piłki krajowej i tej lokalnej, wielkopolskiej.
Mówi pan o sukcesach dla całej polskiej piłki. Jakie przełożenie może mieć szkolenie młodzieży do 13 roku życia na późniejsze efekty w postaci np. reprezentantów Polski?
Ogromne, tylko to też zależy od tego jaką drogę obiorą później ci chłopcy. Tylko nie spodziewajmy się efektów w 2-3 lata. O pierwszych wynikach naszej akademii porozmawiamy za 6-7 lat. Ale jestem dobrej myśli.
Największe przeszkody w trakcie realizacji takiego przedsięwzięcia to chyba brak obiektów. Zgodzi się pan?
Na razie nasz projekt nie jest jeszcze tak ogromny jak ten Barcelony w Warszawie, tego nie można nawet porównywać. Zresztą w Poznaniu nie jest aż tak źle jeśli chodzi o boiska. Póki co postaramy się wypożyczyć obiekty od miasta, od prywatnych właścicieli. Nie wykluczam też, że w najbliższym czasie boisko wybudujemy sięgając do własnych kieszeni.