
Gorący wieczór w Dubai Marinie, czyli jednej z najbardziej prestiżowych części tego miasta. Siedzę właśnie w restauracji Marina Social, w której szefem kuchni jest nagrodzony gwiazdką Michelina Jason Atherton i sączę idealnie schłodzonego szampana. Panoramiczne okna pozwalają delektować się widokiem wód Zatoki Perskiej, luksusowych jachtów i strzelistych budynków, z powodu których owo miejsce nazywa się dubajskim Manhattanem.
Karolina: Pracuję w zespole poszukującym miejsc pod nowe restauracje, który składa się z czterech dziewczyn. Gdy pojawiamy się na spotkaniach z tutejszymi biznesmenami, zdarza się, że ci przez moment są lekko zdziwieni.
Sabina: Rzucę innym: do niedawna aby kupić alkohol, musiałeś starać się o specjalną licencję. Bez niej mogłeś narazić się na problemy nawet wówczas, gdy chciałeś wychylić lampkę w domowym zaciszu. Dziś, choć to kraj muzułmański, jeżeli chodzi o konsumpcję alkoholu w domu, nie ma już takich obostrzeń, .
Karolina: Pełna zgoda. Przez moją restaurację przewijają się zarówno miejscowi, jak i przyjezdni. Ci pierwsi absolutnie zawsze są grzeczni i sympatyczni. Problematyczni bywają natomiast goście z innych części świata.
Sabina: Jeżeli weźmiemy pod uwagę proporcje cen do zarobków, życie w tym miejscu jest znacznie tańsze, niż nad Wisłą. To smutne, ale gdy słyszę, ile zarabia mój mieszkający w Polsce brat, zastanawiam się: rany, jak z takiej pensji można opłacić rachunki i kupić jedzenie?! Nie wspominając nawet o ekstrawagancjach takich, jak wyjazd na wakacje albo odłożenie jakichś oszczędności.
Sabina: Tankowanie samochodu! Tutaj normą jest to, że gdy podjeżdżasz na stację benzynową, nawet nie wysiadasz z auta. Czekasz, aż pracownik zaleje bak, po czym płacisz mu i odjeżdżasz. Dlatego dziś totalnie nie mogę odnaleźć się na polskich stacjach – za każdym razem muszę odtwarzać w głowie, gdzie mam ten wlew paliwa, do którego dystrybutora podjechać, a później gdzie iść, żeby uregulować należność.
Sabina: Chyba tylko pogoda w najgorętszym okresie roku, czyli od maja do września, Zresztą wielu zamożnych autochtonów co roku przenosi się na trzy, cztery miesiące w inne miejsce, np. do swoich mieszkań w Londynie. Jak widać, mówimy tutaj o upałach, które mogą pokonać nawet ludzi mieszkających tutaj "od zawsze", od wielu pokoleń.
Karolina: O ile przez większość roku zachwycam się tutejszą pogodą, to wciąż nie mogę przyzwyczaić się do tych najgorętszych miesięcy, o których wspomniała Sabina.
