
Polski minister ds. europejskich, Konrad Szymański odpowiada w Luksemburgu na pytania unijnych ministrów podczas wysłuchania naszego kraju ws. łamania zasad praworządności. RMF FM ujawniło, jakie pytania padły ze strony przedstawicieli kilku krajów. Żadne z nich nie było na rękę polskiemu obozowi rządzącemu, którego działania musi tłumaczyć Szymański.
REKLAMA
Unia ponownie chce poznać stanowisko Polski ws. łamania zasad praworządności, wobec którego wszczęto procedurę z art. 7 Traktatu o UE. Polski rząd reprezentuje w Luksemburgu minister Konrad Szymański i to on odpowiada na pytania unijnych ministrów.
Jak podaje RMF FM komisarz ds. praworządności UE Vera Jourova powiedziała, że od ostatniej prezentacji sytuacji praworządności w Polsce we wrześniu 2020 "większość podnoszonych poważnych problemów nie została rozwiązana, a w międzyczasie pojawiły się nowe".
Chociaż wysłuchanie odbywa się za zamkniętymi drzwiami, to dziennikarze ujawniają pewne przecieki, z których wynika, że holenderska minister Sigrid Kaag spytała o wykonywanie przez Polskę orzeczeń TSUE. Chciała wiedzieć, dlaczego Izba Dyscyplinarna, mimo orzeczenia TSUE, nadal działa w sprawach dotyczących sędziów oraz dlaczego Polska, mimo wyroku TSUE, nie podjęła żadnych działań, aby zmienić sytuację w sprawie KRS?
Padły pytania także w sprawie wniosku premiera Mateusza Morawieckiego do polskiego Trybunału Konstytucyjnego w kwestii wyższości prawa unijnego nad krajowym.
Procedura wysłuchania przed Radą UE
Obrady rozpoczęły się od wystąpienia przedstawiciela Komisji Europejskiej, który w ciągu 15 min. opisał sytuację z praworządnością w Polsce. Następny w kolejce zabrać głos miał Konrad Szymański, który pierwszy raz na takim wydarzeniu przedstawi się nie jako sekretarz stanu w MSZ, a minister ds. europejskich. Na obronę rządu Zjednoczonej Prawicy ma on dostać aż 20 min.Szymański będzie uprzywilejowany także podczas sesji pytań i odpowiedzi. Przedstawiciel każdego państwa członkowskiego UE będzie mógł zadać dwa pytania, mieszcząc się w limicie czasowym 2 min. na każde. Polski minister na jedno pytanie może odpowiadać przez 10 minut.
Jak łatwo się domyślić, ze względu na fakt, iż UE składa się z 27 krajów, ta część wysłuchania Polski przed Radą UE będzie zapewne najdłuższa. Na koniec wypowiedzieć mają się przedstawiciel rządu Portugalii, która w tym półroczu sprawuje prezydencję w UE i jeszcze raz minister Szymański.
Teoretycznie niezadowalające odpowiedzi ze strony Polski mogłyby doprowadzić na arenie unijnej do poddania pod głosowanie planu ukarania naszego kraju. Z brukselskich przecieków wynika jednak, iż przynajmniej na razie nie jest to realny scenariusz.
Orzeczenie TK wypchnie Polskę z UE nim doczekamy się sankcji?
Jak informowaliśmy w naTemat.pl już kilka tygodni temu, znacznie szybciej niż sankcje za łamanie praworządności sytuację Polski w europejskiej wspólnocie może pogorszyć wyrok Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej. Chodzi o wyczekiwane orzeczenie ws. wniosku premiera Mateusza Morawieckiego o zbadanie zgodności niektórych przepisów TUE z Konstytucją RP.Jak wskazuje Zespół Ekspertów Prawnych Fundacji im. Stefana Batorego, od ruchu instytucji kierowana przez Julię Przyłębską prawdopodobnie zależy dalsze członkostwo Polski w UE. "Ostrzegamy, że jeśli TK orzeknie zgodnie z wnioskiem premiera, to Polska naruszy dobrowolnie zaciągnięte zobowiązania międzynarodowe" - alarmują autorzy analizy.
Czytaj także: "Państwo będzie wówczas zmuszone do poniesienia odpowiedzialności z tego tytułu, bądź też znajdzie się przed koniecznością opuszczenia Unii w celu wycofania się ze swych zobowiązań" - dodano w dokumencie, pod którym podpisali się m.in. tak cenieni prawnicy, jak dr hab. Piotr Bogdanowicz, dr hab. Monika Florczak-Wątor, prof. dr hab. Marcin Matczak, dr hab. Agnieszka Frąckowiak-Adamska czy dr Piotr Kładoczny.
