
We wtorek 22 czerwca 2021 roku Polska kolejny raz będzie musiała zmierzyć się z poważnymi kłopotami, które wynikają z godzących w podstawowe zasady praworządności działań rządu Zjednoczonej Prawicy. Przed Radą Unii Europejskiej zorganizowane zostanie wysłuchanie przedstawiciela rządu w Warszawie.
REKLAMA
Wysłuchanie Polski ws. łamania zasad praworządności
Wysłuchanie Polski przed Radą Unii Europejskiej to kolejny etap postępowania wynikającego z uruchomienia przez Komisję Europejską art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej. Trwa ono od grudnia 2017 roku, gdy uznano, że Polska mogła dopuścić się złamania zasad praworządności.Był to wyniku tzw. reform wymiaru sprawiedliwości, zmierzających do podporządkowania partii rządzącej Trybunału Konstytucyjnego, Krajowej Rady Sądownictwa, a następnie Sądu Najwyższego.
Pierwsze wysłuchanie Polski przed Radą UE miało miejsce w czerwcu 2018 roku. Przy okazji było to pierwsze tego typu wydarzenie w historii wspólnoty, gdyż wcześniej żaden kraj członkowski UE nie zasłużył na wszczęcie wobec niego procedury z art. 7 TUE.
Kolejne wysłuchanie Polski ws. łamania praworządności odbyło się we wrześniu tego samego roku. Wówczas przedstawiciele KE oraz ministrowie ds. europejskich krajów członkowskich alarmowali przede wszystkim w sprawie działań rządu Zjednoczonej Prawicy wobec SN. Stanowczych działań domagały się wtedy rządy w Berlinie i Paryżu.
Ostatecznie rządowi Mateusza Morawieckiego dano jednak dodatkową szansę. W grudniu 2018 roku - na kolejnym wysłuchaniu Polski ws. art. 7 TUE - odpowiedzialny za sprawy europejskie wiceminister spraw zagranicznych Konrad Szymański musiał tłumaczyć, dlaczego z szansy tej nie skorzystano.
Zrobił to jednak tyle sprawnie, iż sam ówczesny wiceszef KE Frans Timmermans ocenił, iż "sprawy idą w dobrym kierunku".
Jak było w rzeczywistości wszyscy przez ostatnie trzy lata widzieliśmy... W związku z tym, że polski rząd nie wycofał kontrowersyjnych "reform", a nawet podjął próby dalszego ingerowania w niezależność sądownictwa, na 22 czerwca 2021 roku zarządzono kolejne wysłuchanie Polski przed Radą UE.
Dojdzie do niego w Luksemburgu. Szczegóły wtorkowego wydarzenia pierwsza ujawniła unijna korespondentka stacji RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon. Z jej ustaleń wynika, że wysłuchanie Polski przed Radą UE może trwać około trzech godzin.
Procedura wysłuchania przed Radą UE
Obrady rozpoczną się od wystąpienia przedstawiciela Komisji Europejskiej, który w ciągu 15 min. ma opisać sytuację z praworządnością w Polsce. Następny w kolejce zabrać głos ma zabrać Konrad Szymański, który pierwszy raz na takim wydarzeniu przedstawi się nie jako sekretarz stanu w MSZ, a minister ds. europejskich. Na obronę rządu Zjednoczonej Prawicy ma on dostać aż 20 min.Szymański będzie uprzywilejowany także podczas sesji pytań i odpowiedzi. Przedstawiciel każdego państwa członkowskiego UE będzie mógł zadać dwa pytania, mieszcząc się w limicie czasowym 2 min. na każde. Polski minister na jedno pytanie może odpowiadać przez 10 minut.
Jak łatwo się domyślić, ze względu na fakt, iż UE składa się z 27 krajów, ta część wysłuchania Polski przed Radą UE będzie zapewne najdłuższa. Na koniec wypowiedzieć mają się przedstawiciel rządu Portugalii, która w tym półroczu sprawuje prezydencję w UE i jeszcze raz minister Szymański.
Teoretycznie niezadowalające odpowiedzi ze strony Polski mogłyby doprowadzić na arenie unijnej do poddania pod głosowanie planu ukarania naszego kraju. Z brukselskich przecieków wynika jednak, iż przynajmniej na razie nie jest to realny scenariusz.
Orzeczenie TK wypchnie Polskę z UE nim doczekamy się sankcji?
Jak informowaliśmy w naTemat.pl już kilka tygodni temu, znacznie szybciej niż sankcje za łamanie praworządności sytuację Polski w europejskiej wspólnocie może pogorszyć wyrok Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej. Chodzi o wyczekiwane orzeczenie ws. wniosku premiera Mateusza Morawieckiego o zbadanie zgodności niektórych przepisów TUE z Konstytucją RP.Jak wskazuje Zespół Ekspertów Prawnych Fundacji im. Stefana Batorego, od ruchu instytucji kierowana przez Julię Przyłębską prawdopodobnie zależy dalsze członkostwo Polski w UE. "Ostrzegamy, że jeśli TK orzeknie zgodnie z wnioskiem premiera, to Polska naruszy dobrowolnie zaciągnięte zobowiązania międzynarodowe" - alarmują autorzy analizy.
Czytaj także:"Państwo będzie wówczas zmuszone do poniesienia odpowiedzialności z tego tytułu, bądź też znajdzie się przed koniecznością opuszczenia Unii w celu wycofania się ze swych zobowiązań" - dodano w dokumencie, pod którym podpisali się m.in. tak cenieni prawnicy, jak dr hab. Piotr Bogdanowicz, dr hab. Monika Florczak-Wątor, prof. dr hab. Marcin Matczak, dr hab. Agnieszka Frąckowiak-Adamska czy dr Piotr Kładoczny.