
Widzę Jagodę, spinam poślady, jedziemy z tematem!
Marcin lepiej dogadywał się z dziewczynami. W liceum słyszał od koleżanek, że ma w sobie "dużo z kobiety", że umie słuchać, że ma empatię. Dumny był z tego i na przekór twardym, męskim stereotypom, marzył o córce. Dokładnie o całej gromadce córek (i jak przekonuje, jego żona jest z tym okej).Nikt nie śpi, wszyscy obrzygani
Janusz: – Aczkolwiek to jest wszystko trudne. Dziecko jest trudne. Na początku ma dwa stany: płacze albo nie płacze. Moja córka miała wyjątkowo ciężkie pierwsze lata. Ma zaburzenia sensoryczne, bardzo dużo płakała. Nie potrafiłem sobie z tym poradzić: ona płakała, ja brałem ją pod pachę z przedszkola i tak z nią szedłem do domu. Na szczęście odkąd zaczęła mówić, jest dużo lepiej, możemy sobie pewne rzeczy przetłumaczyć. Uczę się jej."Nie ma instrukcji. Trzeba przez to przejść, jak przez zaprawę wojskową. Pamiętam, gdy jeszcze dziewczyny były w szpitalu, oglądałem na You Tube filmik „jak wykąpać dwutygodniowe dziecko”. Babka wymieniała dwanaście przedmiotów, które trzeba wcześniej naszykować. Przy ósmym się załamałem i poryczałem, bo stwierdziłem, że ją utopię: skoro nawet dwunastu przedmiotów nie jestem w stanie zapamiętać."
To chłopcy powinni częściej bawić się lalkami
Janusz: – Odkąd zostałem ojcem córki, rozumienie świata kobiet zmieniło się totalnie. Wcześniej nie dostrzegałem masy drobiazgów, które kształtują dziewczynkę. Na przykład tego, jak są podzielone zabawki w sklepie: półki dla dziewczynek, półki dla chłopców."Mam wrażenie, że czasem równouprawnienie postrzegamy krzywo. Bo moim zdaniem, to nie dziewczynki powinny zacząć drzeć japę na placu zabaw, tylko chłopcy japę zamknąć. Wtedy wszyscy, nie tylko dziewczynki, od początku uczyliby się normalnego życia w społeczeństwie. Podobnie myślę o zabawkach. Swego czasu to był mój duży dylemat: kwestia różowości i poruszania się w obszarze mocnego stereotypu. Myślałem: kupię córce samochodzik, żeby nie tylko ciągle te lalki i lalki."
Mała kobietka zmusza mnie do wrażliwości
Krzysztof: – Byłem wychowywany przez konserwatywnego ojca. Lata 80., stereotypowo męski chów: więcej zakazów, niż pozwoleń, krótka smycz, niebyt dużo ciepła. Mama była miękkim buforem, tata był twardzielem, którego być może grał, być może nie. Dziś jesteśmy dobrymi przyjaciółmi, ale kiedyś miałem pod górkę. Parę razy dostałem po tyłku. Nel nigdy nie uderzyłem."Nel mnie zmiękczyła. Musiałem się nauczyć opowiadać bajki, wszedłem w zasady różowych ciuszków, kucyków Pony, lalek Barbie, Apple Pie, Rainbow Dash, jednorożce. Przeczytałem jej setki opowieści, teraz uczę się na nowo podstaw polskiego i matematyki. Otoczenie dziewczynki wymaga od faceta, żeby wszedł w nie totalnie, poznał je solidnie. Bo jeśli nie pozna, nie będzie miał kontaktu z córką. Więc wchodzę w swoją rolę, przebieram się, tańczę, staram, jak mogę."
O prawa kobiet walczę dla córki
Marcin: – Równouprawnienie. To znowu wylazł ze mnie troglodyta. Myślałem sobie: możecie kobiety jeździć samochodem, głosować, pracować, wszystko możecie. Co jeszcze! Kiedy już pojawiła się Jagoda, zacząłem analizować sprawę od nowa. Pomyślałem: halo halo, ja tu się staram wszystko robić dla jej dobra, więc chciałbym, żeby miała spoko życie, gdy dorośnie. Gdy myślę, że za kilkanaście lat brak równouprawnienia będzie dotyczył jej bezpośrednio, zaczynam rozumieć, ile problemów kobiet bagatelizowałem.Oktawia wie, że niezgoda jest podstawowym stanem i to ona jest szefową swojego życia. Wie, że wszystko, co inni mówią, niezależnie od tego, czy mówi rodzic, nauczyciel, kolega, powinna kwestionować, przepuszczać przez sito myśli własnych i mądrzejszych osób.