Niższe koszty, lepsza praca. Brytyjczycy prywatyzują policję

Fot. Flickr.com / ajehals (CC BY 2.0)
Spełnieniem marzeń Krzysztofa Rutkowskiego byłoby zapewne, gdyby Polska poszła w ślady Brytyjczyków, którzy właśnie robią pierwszy krok do prywatyzacji policji. Już wkrótce przestępcy z Birmingham, Wolverhampton, Coventry, czy Woking będą musieli obawiać się nie tylko państwowych stróżów prawa, ale i komercyjnych funkcjonariuszy.


- Popieramy policję w docenianiu wartości sektora prywatnego w partnerstwie przy ograniczaniu kosztów i lepszej służbie dla społeczeństwa - mówią w brytyjskim Home Office. Ministerstwo w pełni popiera bowiem innowacyjne pomysły policji z hrabstw West Midlands i Surrey, by przekazać w gestię firm z branży ochroniarskiej i detektywistycznej sporą część zadań i kompetencji leżących dotąd w jej gestii.


Prywatyzacja policji
Tak widziano ją na Wyspach już kilkadziesiąt lat temu
Przedsiębiorcy, którzy wygrają bitwę o warte około półtora miliarda funtów zlecenie, dostaną w swoje ręce możliwość zatrzymywania podejrzanych i bezpośredniego reagowania na określone wydarzenia. To do nich będzie należało również badanie miejsca popełnienia przestępstwa i inne czynności kryminalistyczne. W okolicach Birmingham i Woking sektor prywatny ma również odpowiadać za świadczenie usług prawniczych związanych z działalnością organów ścigania.

Nowa wojna o Falklandy? Gdy nie wiadomo o co chodzi, to o... ropę

Firmy, do których brytyjska policja zwróciła się z zapytaniem o zainteresowanie jej ofertą zostały poinformowane, że będą mogły starać się o wykonywanie "wszystkich zadań, które mogą być legalnie powierzone sektorowi prywatnemu". Zdaniem policji z Woking, "współpraca z biznesem ma całkowicie zmienić sposób, w jaki służby prowadzą swoją działalność", jednoznacznie poprawiając służbę dla społeczeństwa.


Innego zdania są jednak eksperci. W rozmowie z dziennikiem "The Guardian", Ben Priestley z organizacji zrzeszającej funkcjonariuszy służb stwierdził, że prywatyzowanie policji niesie za sobą poważne niebezpieczeństwo. - Wprowadzanie sektora prywatnego do policji to niebezpieczny eksperyment z bezpieczeństwem i pieniędzmi podatników - powiedział.

Na Wyspach obawiają się, że w ten sposób policja stanie się o wiele mniej odpowiedzialna przed społeczeństwem, straci bezpośredni związek z państwem. Odsprzedanie kompetencji może również sprawić, iż znacznie trudniej będzie można dochodzić swoich praw w przypadku, gdy dochodzi do nadużyć ze strony służb. Prywatni funkcjonariusze nie będą na przykład odpowiadali przed brytyjską policyjną komisją skarg - IPCC.

Prywatni łowcy głów
Wyobrażenie o ich pracy budował kultowy serial...
W naszym kraju o komercjalizacji zadań policji nikt jeszcze na poważnie nie wspomina. Kilka lat temu w MSWiA powstał jednak pomysł, by na wzór amerykański, otworzyć w Polsce rynek łowców głów - prywatnych śledczych za nagrodę ścigających poszukiwanych listami gończymi. Jednocześnie, jakby wątpiąc w zdolności prywatnych detektywów, w warszawskim zarządzie Centralnego Biura Śledczego rozpoczęto jednak prace nad powołaniem pionierskiej grupy pościgowej.

Bombowa sprzedaż. I to w kryzysie

Skądinąd w Stanach Zjednoczonych wiara we wkład biznesu w utrzymanie w państwie prawa i sprawiedliwości od dziesiątek już lat przynosi wymierne korzyści. Za oceanem biznes można bowiem zrobić nie tylko na ściganiu poszukiwanych, czy zabezpieczaniu miejsca zbrodni, ale nawet na prowadzeniu zakładów karnych. Na ograniczaniu kosztów funkcjonowania państwa wielu działających w tej branży przedsiębiorców dorobiło się prawdziwej fortuny.